26 czerwca 2014

Człowiek część II

Trzy miesiące później. 
   Stał na podwyższeniu cały czas robiąc notatki. Z tego miejsca Draco miał widok na całą świetlicę. Obserwował swoich pacjentów. Z pięciu wręczonych mu teczek pozostały cztery. Mężczyzna, który znajdował się w ośrodku z powodów alkoholizmu wypisał się na własne żądanie. Blondyn nie mógł nic na to poradzić. Nawet było mu żal, kiedy patrzył jak jego pacjent się stacza. Na początkowych sesjach, pan Brown opowiadał jak piwo, a później wódka pomagała mu pozbyć się problemów. Opisywał błogie uczucie, dzięki któremu choć na chwilę wszystko znikało. Mimowolnie na myśl o nim, Draco sięgnął do kieszeni - paczka papierosów leżała tam gdzie powinna. Uzależnienie od mugolskiej używki wydawało się głupie. Jednak Malfoy nie mógł się tego pozbyć. Z wszystkich znanych mu sposobów ten był najłatwiejszy, może też najmniej skuteczny, ale za nikotynę chociaż nie zsyłali do psychiatryka. 
-Lissy, ja to widzę - Powiedział doktor na tyle głośno, żeby słowa dotarły do dziewczynki. Jego ton przypominał głos ojca - troskliwy, ale nie znoszący sprzeciwu. Mała Lissy trochę się speszyła i z bardzo niezadowoloną miną włożyła kawałek ciastka do ust, zamiast chować go pod stolik. 
- Przejęła się - pomyślał. To oznaczało, że powoli zaczęli robić postępy. Draco jeszcze przez chwilę obserwował dziewczynkę. Dziwne dla niego było, że jej rodzice zdecydowali się wysłać ją do zwykłej placówki, a nie tej przeznaczonej dla dzieci. Ale na to nic nie mógł poradzić. Akurat na salę w ramach odwiedzin weszła mama Lissy - pani Scarlett. Była to średniego wzrostu elegancka kobieta, zażenowanie, że musi przebywać w takim miejscu malowało się na jej twarzy. Mimo to dziewczynka na widok swojej rodzicielki zawsze się uśmiechała. 
- Mamo zagrasz? - Zapytała Lissy i wskazała na stojące w rogu świetlicy pianino. Kobieta pokręciła przecząco głową. - Kochanie, wolałabym w domu. Od razu jak wrócisz to zagramy razem. - Powiedziała ciepło, zerkając na magomedyków i psychiatrów. Nawet Draco miał ciężko wyczuć czy mówi szczerze, czy na pokaz. Może rozglądała się szukając pomocy, w końcu siedziała pomiędzy szaleńcami. 
Wzrok Draco przeniósł się na Hermionę, zawsze notatki na temat jej zachowania zostawiał na koniec. Starał się być jak najbardziej dokładny w ocenie. Od kilku sesji nie robili żadnych postępów. Malfoy nie potrafił wywołać w niej choćby grama tej radości, jaką kiedyś w sobie nosiła. Teraz siedziała na kanapie z wzrokiem wpatrzonym w okno. Jej mina nie wyrażała żadnych emocji. Doktor przypatrywał jej dokładnie, ale dopiero teraz doszedł do niego oczywisty fakt. Hermiona nie obserwowała otoczenia, ona się w nie wsłuchiwała. Widać było delikatne zmiany na jej twarzy, kiedy mówiła coś matka Lissy - trochę tak jakby głos tej kobiety ją irytował. Draco niby przypadkiem upuścił metalowy długopis. Kiedy przyrząd uderzył w kafelki, rozległ się charakterystyczny dźwięk, a Hermiona zacisnęła powieki. To było jak olśnienie, od dłuższego czasu nie robili postępów, bo Malfoy skupiał się na obrazach myślał, że w ten sposób do niej dotrze. W ciągu ostatniej sesji pokazywał jej różne rysunki wykorzystywane w terapii, a ona na żadne nie reagowała.   
- Proszę wnieść pianino do mojego gabinetu. - Powiedział do jednego z pielęgniarzy, gdy wychodził z świetlicy. Tym razem zrobi krok do przodu. 
    W czasie lunchu Malfoy, jak zwykle wyniósł się z ośrodka. Potrzebował odskoczni. Jego wędrówka pomiędzy domem dla szaleńców, a mrocznym Malfoy Manor normalnego człowieka dawno by złamała.
Na obiad Dracon teleportował się do małej przytulnej restauracji z domowym jedzeniem. Zamówił danie dnia i usiadł w rogu sali. W pomieszczeniu panowała przyjemna atmosfera, mężczyzna zamknął oczy i wsłuchiwał się w szum panujący dookoła. Gdzieś niedaleko płakało dziecko. Ale nawet to wydawało mu się przyjemne, mógł łatwo stwierdzić, że dzieciak płacze z błahego powodu. Nie było w tym dźwięku panicznego lęku, bólu ani cierpienia. Nie znalazł krzty tego co dochodziło do ścian jego gabinetu, każdego dnia w tym przeklętym miejscu. Jeśli Hermiona była, przez chorobę, tak wrażliwa na dźwięki, to koniecznie Draco musiał ją wydostać z tego piekła. Mężczyzna zjadł w pośpiechu, nie mógł już nawet nacieszyć się tym miejscem tak jak kiedyś, jego myśli ciągle zaprzątała drobna brunetka. Poświęcił się jej w zupełności, przypadkowo zatracając się w tych pięknych lecz pustych oczach.

Po powrocie miał umówioną sesje z Hermioną. Dziewczynę przyprowadzono do niego jak zwykle punktualnie. Weszła cicho niczym zjawa. Jej twarz i ruchy nie wyrażały emocji. Draco nie wstawał od biurka, notował coś nie podnosząc wzroku. Zaburzył rytm, który wcześniej wypracował. Powinien do niej podejść i zacząć rozmowę tymi słowami co zawsze. Powiedzieć kim jest, zapewnić, że jest bezpieczna. Nie zrobił tego, tylko siedział i pisał. Nie zaszczycił jej nawet spojrzeniem. Hermiona delikatnie uniosła się z kozetki. Spojrzała na niego, po chwili i on uniósł głowę. Bezpardonowo wpatrywał się w jej oczy, pośród ogarniającej pustki w jej oczach kryło się nieme pytanie "Co się stało, choć, zawsze podchodzisz". Wstał przyciągany jej wzrokiem, jednak skierował się nie do niej, lecz do pianina ustawionego w gabinecie. Usiadł, a z pod jego dłoni zaczęły wypływać pierwsze dźwięki. Nie przestawał, muzyka porwała go całkowicie, pozwolił sobie się w niej zatracić. Po chwili poczuł na ramionach niepewny dotyk. Przestał grać, brunetka usiadła koło niego. To już nie była sesja terapeutyczna w gabinecie siedziało dwóch szaleńców zatraconych w sobie. Hermiona przejechała po klawiszach, a następnie dotknęła dłoni mężczyzny. Chciała mu dać znać, aby grał dalej by nie przestawał. Draco pozostawał nieugięty. 
- Proszę. - szepnęła. Po raz pierwszy wypowiedziała coś skierowanego bezpośrednio do niego. Jej szept przypominał błaganie. Draco wziął jej dłoń i delikatnie pokazywał jej jak wydobyć pierwsze dźwięki. Widział, że drżała. Poczuł jak emocję opanowują jej ciało, cicho powoli wracała. Kiedy przestali brunetka patrzyła na swoje dłonie z niepewnością. 
- Bałam się tego, chciałam ale się bałam. - Powiedziała i spojrzała mu w oczy. Nagle poczuła chęć wypowiedzenia tych wszystkich słów, które trzymała w sobie przez ten cały czas. Objął delikatnie jej dłonie, w obawie żeby nie zrobić jej krzywdy. 
-Czego się bałaś ? - Zapytał, najciszej jak potrafił, żeby tylko jej nie wystraszyć. 
-Ja.. - zaczęła i zamarła. Chciała powiedzieć więcej, ale nie potrafiła. Z pod jej powiek poleciały łzy. Draco chciał je zetrzeć z jej policzka, jednak ona nie puszczała jego rąk. Powoli pochylił się ku niej i pocałunkiem pozbył się łez. Nie tego chciał, miał jej pomóc bez zbliżania się, jednak na to było za późno. Demony tej kobiety przyciągnęły jego i teraz tańczyły w wspólnych szaleństwie w rytm ich bólu. Draco wiedział, że kiedyś dowie się o każdej krzywdzie jaka przytrafiła się dziewczynie. Był też pewien, że jest tego więcej niż jedna rzecz. Wiedział, że w dzieciństwie uczyła się grać na pianinie i skrzypcach, jednak wcześniej nie przywiązywał wagi do tej wiadomości, poza tym jej dziwna reakcja na imię Rona  i wiele innych niewytłumaczalnych rzeczy jakich udało mu się w większym lub mniejszym stopniu dowiedzieć. 
-Nie musisz mówić. Jeszcze nie teraz. Hermiono zabieram cię stąd. - powiedział, a słowa brzmiały jak obietnica. - Na stole leży twój wypis na własne życzenie, jeśli podpiszesz jeszcze dzisiaj będziemy w Irlandii. - Powiedział, a jego serce na chwilę się zatrzymało w oczekiwaniu na odpowiedź. Skinęła głową twierdząco. Draco pomógł Hermionie podpisać pismo i przeniósł je do gabinetu pani dyrektor razem z jego listem z rezygnacją. Tego dnia jeszcze teleportowali się do jego mniejszej posiadłości w Irlandii. 


    Dom, przed którym stanęli nie przytłaczał sowim ogromem. Był raczej skromny i ładnie urządzony. Po wejściu blondyn pokazał Hermionie wszystkie pokoje w tym jej sypialnie. Dziewczyna wysiliła się na uśmiech, jednak nie dosięgał on jej oczu. Chciała mu pokazać, że na prawdę jej się podoba. Ściany w kolorze lawendy, białe meble, duże lustro i dobrze zaopatrzona szafa. Granger dotknęła dłonią toaletki tak słabo, jakby pod jej palcami mogła się złamać. 
-Jeśli chcesz to cię to na chwilę zostawię. - Powiedział niezbyt pewnie. W myślach ciągle rozważał za i przeciw decyzji, którą podjął. Działa pod wpływem chwili i już zupełnie nie wiedział kto w tym pokoju z nich jest szalony. Na słowa Dracona, Hermiona złapała jego dłoń. Nie było jednak w tym uścisku nic intymnego. Przypominało bardziej zachowanie dziecka, kiedy boi się zostać samo. Draco przytulił kobietę do siebie. Sam już nie wiedział co czyni. Coś w duchu podpowiadało mu, że dobrze robi. Usiadł na łóżku, sadzając sobie Hermione na kolanach. Brunetka nie protestowała, Malfoy wtulił się w nią, a ona delikatnie gładziła go po włosach. Na chwile ich rolę się odwróciły. Oboje wiedzieli już, że potrzebują siebie. Hermiona badała każdy centymetr pokoju, coś na szafie zdecydowanie przykuło jej uwagę. Jej dłoń zawisła w powietrzu, Draco nie czując dotyku, powędrował za jej wzrokiem. 
- Wingardium Leviosa. - Szepnął, kiedy wyjął różdżkę. Z szafy wprost do rąk Gryfonki powędrowało zakurzone pudełko skrzypiec. Otwarła je nie zważając na kurz. Jakby automatycznie zaczęła stroić skrzypce. Po chwili wstała, zamknęła oczy i zaczęła grać. Draco był oczarowany. Jej pieśń była smutna i długa. Prawdopodobnie wyrażała to wszystko czego nie potrafiła powiedzieć. Kiedy skończyła uśmiechnęła się delikatnie, szczerze - po raz pierwszy od dwóch lat. 
- Rozumiem. - Powiedział
- Dziękuję. - Odpowiedziała, unosząc głowę. W ten jeden dzień dokonali więcej niż udało im się razem przez wszystkie poprzednie sesje. Tego dnia Draco też po raz pierwszy uwierzył, że uda mu się osiągnąć to co postanowił. Sprowadzi Hermionę Jane Granger z powrotem. 

Dwa miesiące później. 
      Krzyk rozległ się po posiadłości Malfoy. Rozdzierał noc przywołując bolesne wspomnienia właściciela. Hermiona na ten dźwięk zareagowała błyskawicznie. Mimo że spali w osobnych sypialniach, doskonale wiedziała gdzie znajduję się Draco. Dobiegła do niego wystraszona, w obawie o jego życie. Mężczyzna miotał się na łóżku i majaczył, wciąż powtarzał jakieś niezrozumiałe słowa. Hermiona przystanęła wystraszona. Zebrała w sobie całą odwagę, jaka w niej pozostała i podeszła do Malfoy'a. Próbowała go uspokoić, ale same gesty na nic się zdały, zaczęła szeptać żeby się obudził, lecz i to nie pomagało. 
- Draco! - krzyknęła, po raz pierwszy pozwalając sobie na mocniejszy dźwięk. Mężczyzna obudził się od razu, nie do końca wiedząc o co chodzi. Był spocony i zdenerwowany. Jednak obecność Hermiony od razu kazała mu się uspokoić. 
- Dziękuję i przepraszam, że cię obudziłem. - Powiedział. 
- Bałam się o ciebie. Nie wiem czemu, ale się bałam. - Powiedziała, a w jego oczach zapłonęła nadzieja, że kiedyś i ona poczuję do niego to co on czuje do niej. Nie panując do końca nad sobą Draco pocałował Hermionę. Szybko jednak się otrząsnął i odsunął od brunetki. Nie miał odwagi spojrzeć w jej oczy. Bał się tego co mógł zobaczyć. 
- Chodź. - Powiedziała i pociągnęła go za sobą w stronę łazienki. Nie protestował pozwolił jej się poprowadzić.  Jednym ruchem odkręciła kurek z ciepła wodą do wanny. Po chwili całe pomieszczenie pokryła para. Delikatnie i lekko nieporadnie ściągnęła z Dracona koszulkę, został w samych bokserkach. Sama pozbyła się koszuli nocnej i stała przed nim w bieliźnie. Nie potrafił się powstrzymać, żeby nie spojrzeć na jej ciało. Powoli wyglądała lepiej niż w ośrodku, ale kształtów które miała w Hogwarcie nadal jej brakowało. Jej skóra miała jednak już zdrowszy odcień. Nie czekając dłużej Hermiona pociągnęła za sobą Draco do wanny. Nałożyła na dłonie płynu i powoli masowało plecy blondyna. Osłupiały Draco na początku rozkoszował się jedynie jej dotykiem, pozwolił aby go uspokoiła i zabrała od niego koszmar tej nocy. Kiedy się odprężył spokojnie nabrał płynu i zaczął ją dotykać. Powolnymi ruchami mył jej ciało omijając części intymne. Pod palcami czuł ślady blizn. Jeden napis szlama wyryty na jej skórze był mu znany. Ślady na plecach natomiast go przeraziły, Hermiona była katowana. Kiedy ją dotykał z jej oczu popłynęła pojedyńcza łza. Ostanie wspomnienie najgorszych chwil właśnie ją opuszczało. Pozwoliła, aby Draco Malfoy zabrał od niej cały ból. Nie potrafił się powstrzymać przysunął Hermione do siebie i zawarł w żelaznym uścisku. W tym geście zebrał się cały jego strach o ukochaną. Wpatrywał się w jej oczy szukając pozwolenia na kolejny pocałunek. Tym razem ona go uprzedziła. Po chwili zatracali się w delikatnej namiętności. Pocałunki były co raz bardziej zachłanne, a dotyk odważniejszy. Mokra bielizna jednak pozostawała na swoim miejscu. Coś podpowiadało Draconowi, że gdyby posunął się dalej oboje by tego żałowali. Ocierali się jedynie o siebie, a bielizna z koronkowymi elementami drażniła skórę blondyna. Wyszli kiedy woda była już prawie zimna. Draco odwrócił się, wysuszył i ubrał szlafrok, zdjął mokre bokserki i założył inne. Hermiona w tym czasie ściągnęła bieliznę i założyła nocną koszulę, Jako że była to łazienka Malfoy'a nie miała tu innej bielizny jaką mogłaby włożyć. 
- Jak chcesz to przyniosę ci co potrzebujesz. - Powiedział nie do końca wiedząc jak się zachować. 
- Jest dobrze. - Powiedziała, a on się odwrócił. Włosy sięgały jej lekko za uszy, były uroczo mokre, policzki miała zaróżowione od gorącej wody, a przez cienki materiał koszuli nocnej prześwitywały jej sutki. Draco musiał walczyć ze sobą, żeby się powstrzymać. Ledwo się opamiętując weszli do sypialnie mężczyzny. Hermiona z zimna odruchowo okrywał się ramionami. 
- Zostaniesz? - Zapytał, a ona skinęła twierdząco głową. Kiedy Hermiona zasnęła w jego ramionach, on jeszcze długo wpatrywał się w nią. Była taka niewinna i delikatna, tak krucha. Na samo wspomnienie całego wieczoru przechodziły go ciarki. Ta kobieta nawet nie zdawała sobie sprawy jak bardzo doprowadzała go na skraj wytrzymałości. Jednocześnie nie zamienił by tego na nic innego. Modlił się, aby ta noc nigdy się nie skończyła, żeby na zawsze Granger pozostała w jego ramionach. 


Trzy lata później. 
- Dziękuję, udało mi się. Przyznam, że kiedy zdradziłaś mi swoją ostatnią wolę, nie wierzyłem, że kiedykolwiek dam radę tego dokonać. Kazałaś mi być szczęśliwym mamo. Wiesz jakie to trudne i jakie wspaniałe. Nigdy nie sądziłem, że mój los potoczy się właśnie tak. To wszystko dzięki tobie. To ty nauczyłaś mnie żyć na nowo po wojnie. Pokazałaś czym jest miłość i nauczyłaś pokonywać strach. - Wziął głęboki oddech - Nawet nie wiesz jak bardzo żałuję, że nie ma Cię teraz przy nas. Tak mamo nas. Już nie jestem sam. Całe moje szczęście zawiera się w jednej osóbce - Hermionie. Myślę, że byś ją polubiła. Owszem miała problemy na początku i to poważne. Wciąż zdarzają się dni, w których nie wiem jak jej pomóc. Ale radzimy sobie, zaczynamy nawet przypominać prawdziwą rodzinę. Ostatnio jak u ciebie byłem to powiedziałem ci, że się boję. Nie chciałam ci powiedzieć czego, żeby nie zapeszyć. Chociaż pewnie i tak widziałaś to wszystko z góry. Mimo to ci powiem, bo mam ochotę wykrzyczeć to całemu światu. Mamo Hermiono jest moją żoną, Na ślubie byliśmy tylko my ksiądz Blaise i Harry. Jakoś udało mi się przekonać Mionę żeby im zaufała. - Powiedział i położył białą różę na grobie. - Dziękuję, a i za niedługo czeka cię kolejna niespodzianka, zresztą nas wszystkich. Będę miał córkę - Narcyzę Emilię Malfoy. - dokończył i z uśmiechem na ustach teleportował się z powrotem do żony.


// Nie wiem czy was nie zawiodła odpuszczając wytłumaczenie co, kto dokładnie zrobił Hermionie. Chciałam pokazać, że po wojnie oni wcale nie musieli być dalej sobą(przecież walczyły dzieciaki jakby nie patrzeć). Ciężko mi ocenić co mi z tego wyszło, dlatego z niecierpliwością czekam na komentarze. Zarówno od stałych czytelników, anonimów jak i obserwatorów bo nie wszyscy komentują. Pozdrawiam gorąco Syntia ;) 


//Edit 27.06 - Jeśli pojawi się więcej komentarzy, napiszę miniaturkę uzupełniającą do tej, w której będzie wyjaśnione co się stało Hermionie ;)  

22 komentarze:

  1. Hej.:)
    No i się popłakałam. Mówiłam, że sobie poradzisz! Fakt, brakowało mi wyjaśnienia, co dokładnie stało się Hermionie.. ale reszta jest magiczna! Dokładne opisy czynności i myślenia Draco. Scena w wannie symboliczna - zmycie wspomnień. Cóż więcej. Gratuluję pomysłu i wykonania, bo odwaliłaś kawał świetnej roboty. Ja nie potrafiłabym tego tak opisać.. Mówię szczerze.xD
    Aaa, muzyka.. W wielu przypadkach to ona jest kluczem do wyjścia, do wyzdrowienia.:) Cieszę się, że nawiązałaś do tego.
    Dziękuję. Po prostu dziękuję za tą wspaniałą miniaturkę.:)
    Sorry za nieskładny komentarz, ale jestem zaćpana.:)
    Pozdrawiam serdecznie,
    la_tua_cantante_

    dramione-badz-moja-nadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      Dziękuję ci bardzo za komentarz, jak zawsze mogę liczyć na twoją opinie :** Cieszę się, że się spodobało, ba nawet się cieszę że płakałaś :) wiele to dla mnie znaczy dzięki ;)

      Usuń
  2. Zacznę od błędów, które mnie poraziły :)
    1. "Wzrok Draco przeniósł się na Hermione," tu powinno być "Hermionę"
    2. "- Choć. - Powiedziała i pociągnęła go za sobą w stronę łazienki. " - piszemy "Chodź" :)
    3. "Przyznam, że kiedy zdradziłaś mi swoją ostaniom wolę," - piszemy "ostatnią" .

    Za interpunkcję się nie przyczepiam, bo sama mam z nią jeszcze większe problemy :) . Ogólnie powiem szczerze, że miałam nadzieję na dłuższy rozwój akcji. Skróciłaś to wszystko jak najbardziej się dało, brakowało mi tego opisu jej przypadku, ale cóż. Ogólnie bardzo wzruszająca i naprawdę wbijająca się w pamięć. Fajnie, że przedstawiłaś nowy schemat terapii słuchowej, to bardzo ciekawe. Jednak wydaje mi się, że po jednej piosence zagranej na fortepianie Hermiona by tak od razu nie przystała na jego propozycje i chęci wyprowadzki, tym bardziej, że on od razu miał napisany wypis i wypowiedzenie, co ogólnie jest prawie, że nie możliwe. No cóż, to takie moje już czepianie się, ale to Twoja inwencja twórcza, więc nie wnikam :D.
    Ogólnie całość mi się podobała, miałaś oryginalny pomysł, wzruszyła mnie i na pewno zapadła głęboko w pamięci! :) . Jeśli jednak chodzi o mnie, rozpisałabym jeszcze opisy rozmowy Harry'ego i Hermiony, jej przypadku, może ślubu i trochę dłużej przeciągnęła terapię słuchową.
    Ale ogólnie bardzo mi się podobało :)
    czekam na kolejny rozdział/miniaturkę! :)

    pozdrawiam, Zou. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za błędy już poprawione, aż głupio że takie popełniłam :P
      Myślałam, żeby to bardziej rozwinąć ale wtedy bym to pociągnęła na całe nowe opowiadanie, a nie miniaturkę ;) Co do wypisu fakt masz racje trochę za szybko ;)
      Dzięki za wszystko ;))

      Usuń
  3. Moim zdaniem to było cudowne opowiadanie. Choć masz racje ciekawiło mnie co się wydarzyło w życiu Hermiony, że się tak zmieniła :(

    Wzruszająca opowieść :) Jesteś cudowna Syntio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;) określenie wzruszająco to jest coś co chciałam uzyskać ;)

      Usuń
  4. Świetna miniaturka :3 Chodź jestem ciekawa co stało się Hermionie to wybaczam ci, że tego w tej miniaturce nie uwzgledniłaś

    OdpowiedzUsuń
  5. Opisy są Twoim ogromnym plusikiem. Początek mnie oczarował, wszystko mądrze przedstawione, naturalnie, z lekkością. Zauroczyłaś mnie ;)
    Przepraszam, że tak krótko, ale przez moją nieobecność mam mnóstwo zaległości
    Pozdrawiam ciepło,
    precious-fondness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) nie szkodzi, że krótko ważne, że przeczytałaś i napisałaś co myślisz ;)))

      Usuń
  6. Witaj droga Syntio już w wakacje!
    Miniaturka piękna bez dwóch zdań :)
    Jak byś chciała napisać co takiego przytrafiło się Mionie, to ja bym z chęcią przeczytała. Cieszę się, że Draco i Heroiona są razem ♥ Jeżeli ona wpadła w ten dziwny rodzaj zawieszenia (?) przez mężczyznę to napewno Dracze musiał się bardzo postarać.
    Ich szczęście jest piękne, a ta scena nad grobem Narcyzy cudowna. Dobrze, że chociaż ona pokazała Draconowi na czym powinno polegać życie, bo pewnie bez tego ta dwójka nigdy by się nie spotkała =>
    Dziękuję za cudowny początek wolnego.
    Pozdrawiam ~ Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) bardzo się cieszę, że ci się spodobało ;)

      Usuń
  7. Piękna miniaturka, bardzo mi się podoba, z chęcią przeczytałabym to co nie zostało wyjaśnione. Mega dużo uczuć i emocji ♥ Życzę weny i czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne!
    Nie wiem co powiedzieć.
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś Małpa, bo pominęłaś tak ważny wątek :D.
    Domagam się wyjaśnienia, kochana! :)\

    Miniaturka normalnie ekstra. Taka prawdziwa, zawierająca pragnienia, emocje i ludzkie smutki. Bardzo życiowa :)

    :*:*

    OdpowiedzUsuń
  10. świetna miniaturka, koniecznie napisz 3 część :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne, choć właśnie spodziewałam się wyjaśnień co do stanu Hermiony, teraz mogę jedynie się domyślać :-)
    Piękna historia i wzruszające zakończenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne. Wiem, że wszyscy piszą żebyś zrobiła wyjaśnienie. Ale wiesz co ci powiem. To co tu zrobiłaś jest idealne. Takie prawdziwe. Nie zawsze musimy znać wszystkie szczegóły, ważniejsze są odczucia a je oddałaś niesamowicie. Miałam łzy w oczach jak to czytałam, więc dziękuję ci za to. No i w pełni zgadzam się z tobą w tym, że to nie musiało potoczyć się tak kolorowo jak w książce. Oni byli jeszcze dziećmi, a przeszli przez prawdziwe piekło na ziemi. To na pewno musiało wywrzeć na nich większe piętno. Jeszcze raz dziękuję ci za to opowiadanie. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń