Następnego
dnia popołudnie Hermiona spędziła w głównej siedzibie firmy Esy Floresy. Sprawy
księgarni dalej były dla niej ważne. Stare przyzwyczajenie do ksiąg i zapachu
tuszu drukarskiego ją przyciągało. Upodobanie do książek było jedyną z cech,
które Albus zostawił pannie Granger. Dalej więc nie mogła się go pozbyć, w
końcu z tego czerpała minimalną satysfakcję. Przechodząc przez firmę słyszała
za plecami szepty pracowników. Zapewne wieść o jej nowym romansie zdążyła obiec
już każde piętro. Świat magii nastawiony na dobro mugolaków, aż wrzał od plotek
na temat połączenia szlamy z arystokratą. Słowa niedowierzania słychać było na
każdej ulicy. Dźwięk jej obcasów uderzających o zimny marmur chwilowo uciszał
rozmowy. Nieprzyjemna cisza i odwracanie głowy nie robiło na Hermionie
najmniejszego wrażenia. Jednak dla zachowania pozorów spuściła głowę i za
pomocą magii niewerbalnej wywołała zarumienienie na swoich policzkach, jednocześnie
przyśpieszyła kroku. Zadowolona z efektu jej gry rozsiadła się wygodnie w
fotelu i zamknęła w swoim gabinecie. Zaczęła od uporządkowania spraw
formalnych, powierzenie ich odpowiednim osobą nie okazło się tak dobre jak
mogłoby się wydawać. Ludźmi w jej firmie kierowały uczucia i emocję. Stres i
poczucie odpowiedzialności skutecznie pożerały część możliwości i ograniczały
postrzeganie.
-
Pani Granger, ma pani gościa. – Dobiegł Hermionę, głos sekretarki wydobywający się
z mugolskiego telefonu. Nie spodziewała się żadnej specjalnej wizyty tego dnia.
-
Był umówiony?
-
Niestety nie, ale twierdzi że to coś bardzo pilnego.
-
Wpuść. – Krótkie polecenia, wypowiedziane surowym tonem. Po chwili duże drzwi
się otworzyły, sekretarka dalej stała z boku przepuszczając gościa. Hermiona uśmiechnęła
się ciepło na widok Dracona.
-
Możesz już iść. – Rzuciła do sekretarki, a ta jakby wyrywając się z zamyślenia
cicho przeprosiła i zamknęła drzwi.
-
Kochanie. – Zaczął Draco i podszedł bliżej. Widząc niezadowoloną minę Hermiony
sugestywnie wskazał na okno. Panna Granger nie chcą psuć całego efektu, po
prostu podeszła do chłopaka i pozwoliła mu się wbić jej w usta. Pocałunek był
namiętny i czuły. Z zdziwieniem gryfonka musiała przyznać, że było to lekko
droczące, przyjemne uczucie, jednak nie wiedziała dlaczego w ogóle coś poczuła.
Gdy oderwali się od siebie, dalej znajdowała się w jego ramionach. Czuła mocne
męskie perfumy, jego ramiona trzymały ją pewnie a zarazem delikatnie.
-
Kto? – zapytała, chcąc wiedzieć, po co odgrywali całe przedstawienie.
-
A nikt, tak na dobry początek dnia. – Uśmiechnął się szyderczo. Hermiona od
razu go od siebie odepchnęła.
-
Ty perfidny, jak śmiesz..
-
Ciii – przyłożył jej palec do ust. Po chwili zwinął się w bólu. Granger była
zła. Malfoy bezczelnie wykorzystał jej grę do swoich celów. Nikt z niej nie
kpi. W złości nie zastanawiała się nad swoimi uczuciami.
-Było
warto. – Dokończył, gdy mu odpuściła.
-
Nie pozwalaj sobie.
-
Lepiej się przyzwyczaj, to był twój pomysł na to wszystko. – Rozsiadł się w
fotelu.
-
Czego chcesz, ustaliśmy że to ja się do Ciebie odzywam w związku z tym
wszystkim. – Powiedziała rzeczowo. Wzięła pióro do rąk i podpisała pismo leżące
na boku. Miała to zrobić, gdy blondyn przerwał jej pracę.
-
Co ?
-
Gdybym czuł to ten klucz na twoim dekolcie pewnie by mnie kręcił. Ale że nie, to
przejdźmy do sprawy.
-
Widzę, że jesteś dzisiaj w doskonałym humorze. – Powiedziała gorzko.
-
A no bo tak właściwie, zacząłem się zastanawiać jak to się stało, że od tak
zainteresowałaś się moją sprawą. Doszedłem do wniosku, że jeżeli jesteś choć w
połowie taka za jaką się podajesz, musi się kryć za tym inny cel. A ty w tym
momencie zdradzisz mi jaki.
-
A czemu miałabym to zrobić ? – podniosła delikatne brwi, jednak jej wzrok
utkwiony był w kolejnym dokumencie. Starając się zapanować w pełni nad sobą,
ignorowała Draco i wypełniała dalej swoje wcześniejsze obowiązki.
-
Bo tak pójdzie nam o wiele szybciej i sprawniej. – Położył dłonie na
dokumentach, uniemożliwiając jej wykonywanie pracy. Hermiona spojrzała mu
prosto w oczy i płynnie odpowiedziała:
-
Nie.
-
Nie igraj ze mną Granger.
-
Nie kpij sobie, na razie faktycznie masz to gdzieś. Może ty po prostu chciałeś
się ze mną zobaczyć co Malfoy. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że za pierwszą
barierą zaklęcia chowała się twoja wrażliwa stroną i już biedaku się we mnie
zakochujesz. – Uśmiechnęła się perfidnie i przygryzła delikatnie dolną wargę.
Powoli wstała i przejeżdżając dłonią po blacie mahoniowego stołu, podeszła do
Dracona.
-Nie
gram w to pierwszy raz, nie zrobisz na mnie wrażenia. – Wyszeptała mu wprost do
ucha drażniąc jego ego. Draco przyciągnął ją do siebie i pocałował. Jego ręce błądziły
po jej perfekcyjnej koszuli. Jej wplątały się w jego włosy. Pomiędzy
pocałunkami Hermiona wyszeptała cicho zaklęcie. Kiedy ich usta ponownie się
złączyły Draco poczuł metaliczny smak krwi, delikatny jednak mroczny. Hermiona
po raz kolejny przedzierała się przez jego wspomnienia. Wróciła do tego, który analizowali
za pierwszym razem. Szybko znalazła fragmenty nie pasujące do oryginału
wydarzeń, te które wydawały się zbyt ostre, ich retrospekcja była zbyt jaskra.
Kobieta pozbyła się ich. Wywołując niesamowity ból. Draco zepchnął Hermionę i z
trudem łapał oddech. Dopiero po jakieś ośmiu minutach duszności potrafił się
uspokoić. Spojrzał na gryfonkę, a w jego oczach kłębiły się miliony pytań.
-
Zrobię swoje, dokładnie to co obiecałam, a jeśli będę czegoś od ciebie
potrzebować dowiesz się o tym w swoim czasie. Zakończyłam pierwszy etap, do
przejścia do następnego musi upłynąć trochę czasu. Mimo wszystko nie chcę cię
zbyt wcześnie zabić. Wieczorem idę na spacer jak co czwartek, przez twoją
nieuwagę po balu i całą sprawę z Ginny musimy się w to wszystko bawić. Po kilku
artykułach nie mogę spacerować sama. O dziewiętnastej wychodzę o dziewiętnastej
trzydzieści masz na mnie czekać w kawiarni, w której spotkałeś się z podwładną
Megan. Teraz możesz już iść. – Powiedziała nie pozwalając mu dojść do słowa.
Draco czuł się dziwnie. Uczucia delikatnie się wyostrzały, poczuł lekki wstręt
do kobiety stojącej przed nim. Była tak zimna, iż miał wrażenie jakby była
martwa. Widział jak lekko drżą jej dłonie i to tak bardzo nie pasowało do jej
nowego perfekcyjnego wizerunku, było zbyt ludzkie.
-
Co on ci zrobił ? – wyszeptał z obrzydzeniem. Hermiona głośno przełknęła ślinę.
-
Obyś nie zdążył się do końca przekonać. – Odpowiedziała z pełną powagą. Nie
chciała żeby tak na nią patrzył. Była pewna, że wieczorem kiedy emocję się ustabilizują,
jego wzrok nie będzie już tak nieprzyjemny. Obnażyła swoją prawdziwą naturę
przed nim zbyt szybko. Doskonale pamiętała jak robiła wszystko, aby tylko
ludzie nie uznawali jej za nienaturalną, sztuczna czy zimną. Nie wiedziała
czemu od zawsze się tym przejmowała. Być może to też była część zaklęcia,
dzięki temu projekt Albusa był praktycznie niewykrywalny. Wróciła do biurka i
wypełniania dokumentów. Rozmowę uznała za skończoną. Draco skorzystał z kominka
w jej gabinecie, nie wypowiedział już ani słowa.
Hermiona
opuściła firmę o siedemnastej, reszta dnie przebiegła już bez większych
niespodzianek. Gdy tylko weszła do domu wzięła szybki prysznic i zjadła jakiś
drobny posiłek. Na spacer wyszła równo o dziewiętnastej. Pod jej domem już ktoś
na nią czekał. Mężczyzna w ciemnej kurtce, stał oparty plecami o bramę.
-
Harry! – krzyknęła radośnie i rzuciła się mężczyźnie w ramiona. Brunet
przytulił ją i pocałował w policzek.
-
Nawet na spacer jesteś punktualna. – uśmiechnął się ciepło.
-
Zbyt dobrze mnie znasz. – Uśmiechnęła się pokazując idealne zęby. – Co cię do
mnie sprowadza?
-
Dobrze wiesz. – opowiedział i podał jej proroka codziennego. – Błagam Miona
powiedz, że to bzdury. Ty i Malfoy, przecież wiesz jaki był, co zrobił. Gdyby
zachował się inaczej być może Albus by żył. – mówił co raz głośniej.
- Wiem to wszystko Harry - "nawet nie wiesz jak dobrze" - dodała w myślach.
- I mimo to chcesz się w to bawić, Mionuś proszę Cię powiedz, że to kiepski żart. - Powiedział brunet i złapał Hermionę za ramiona. Kobieta spuściła głowę i szybko zaczęła swój monolog.
- Harry, ja na prawdę nie potrafię tego wytłumaczyć. Po prostu nie potrafię odpuścić, gdybyś bliżej go poznał, spróbował chociaż.. - z każdym słowem mówiła coraz ciszej. W końcu zamarła czekając na jego odpowiedź.
- Hermiona ja muszę to przemyśleć. Porozmawiamy później. - Powiedział cicho i od razu się teleportował. Poznała że bohater był rozczarowany. Granger musiała się powstrzymać, aby nie przewrócić oczami. Zacisnęła lekko pięści i powolnym krokiem ruszyła wzdłuż alejki. Aby dostać się do kawiarni musiała przejść przez park figur. Jak zwykle przystanęła przez chwilę przed pomnikiem Albusa. Na tabliczce nie znalazła żadnego magicznego cytatu skierowanego dla niej. Jej serce było puste, a dusza wyprana z emocji. Nie zauważyła, że pojawia się delikatny napis, tak jakby magia zawarta w tym miejscu wyczuła coś delikatnego w jej sercu.
- Nie chciało mi się samotnie czekać. - Doszedł ją głos gdy ktoś jej zagrodził drogę. Wspięła się na palcach i złożyła delikatny pocałunek na ustach blondyna. Z boku doszedł ich flesz aparatu. Draco zasłonił Hermionę i razem ruszyli dalej. Gra pozorów trwała i nie mieli prawa jej przerwać. Dopiero w kawiarni w najciemniejszym kącie zdobyli chwile prywatności.
- Chyba już mamy spokój. - Szepnął cicho. Na wszelki wypadek dotknął jej dłoni, aby co najmniej z daleka wciąż stwarzać pozory. Delikatnie gładził jej skórę, była tak delikatna. Hermiona poczuła lekki ścisk w żołądku, ale zignorowała to uczucie.
- Jedziemy na małe wakacje, zabierasz mnie do Francji. - Spojrzała mu wyzywająco w oczy. Uśmiechnął się perfidnie. - Granger, nie umiesz ładniej prosić. Jak się postarasz może wymyślimy coś ambitniejszego. Podniosła głowę. - Nie schlebiaj sobie, to misja. Sprawdzimy ile jesteś wart.
- Szczegóły?
- Dowiesz się w swoim czasie. - Odpowiedziała lekko zaskoczona jego profesjonalnym podejściem. Przyglądała mu się niepewnie. Auror od razu zapytałby o detale, biznesmen raczej nie.
- Nie bądź taka zdziwiona, gdy ty biegałaś z Potterem, ja miałem swoje zadania. - Powiedział widząc jej minę. Odwrócił wzrok od jej oczu. Nie chciał, żeby odczytała więcej. Mimo, że od długiego czasu nie czuł, to w jego pamięci pozostawały skrawki wspomnień, z chwil kiedy musiał torturować. Obawiał się, że gdy głośno się do tego przyzna nie będzie mógł później odzyskać dawnego siebie, strach zbytnio go sparaliżuje.
Do stolika podano ich zamówienie, zanim zabrali się do jedzenia Draco wstał i podszedł do brunetki.
- A właśnie mam coś dla ciebie. - Hermiona poczuła chłodny metal na swojej szyi. - Nie bój się nie jest czarnomagiczne - Wyszeptał wprost do jej ucha. Delikatnie wzięła wisior do rąk. Był to kamień zmieniający lekko swoją barwę. Granger nie umiała zdefiniować jego koloru, coś pomiędzy niebieskim a zielonym.
- Mam ci niby zaufać. - wyszeptała, obracając w dłoni prezent.
- Nie mogę zrobić nic co by ci zagrażało, co nie?
- Fakt. - Odpowiedziała i zabrała się za jedzenie. Ich rozmowa stawała się co raz bardziej naturalna rzeczowy ton musieli porzucić, kiedy stolik obok został zajęty. Tylko oni mogli zauważyć wzajemne zmęczenie ciągłym udawaniem.
- Kochanie nie gniewaj się, ale źle się czuję możemy wrócić do domu? - Powiedziała Hermiona. Malfoy skinął głową i poprosił o rachunek. Po uregulowaniu zapłaty, wyszli na zewnątrz, chłodne powietrze nieprzyjemnie uderzyło w nich. Draco podał rękę kobiecie i teleportował ich przed dom Hermiony. Kobieta od razu zauważyła oświecone światło w pokoju na górze. Była pewna, że zostawiła wszystko zamknięte i zabezpieczone. Bez wahania załapała za różdżkę. Draco szybko pojął, o co chodzi. Wyprzedził ją i pierwszy wszedł do budynku. Kiedy tylko przestąpili próg Hermiona popędziła na górę. Jej sypialnia była w opłakanym stanie, ktoś najwyraźniej czegoś szukał. Wyszeptała zaklęcie, nie wykryto obecności nikogo poza nią i Draco. Sprawdzała każde zabezpieczenia szukając wytłumaczenia, jak komuś udało się do niej włamać. W tym czasie Draco dla pewności sprawdził cały dom.
- Wiesz czego mogli szukać?
- Wiele z moich rzeczy ma szczególną wartość.
- Chcesz żebym został na noc?
- Nie kpij, zabijałam z zimną krwią nie potrzebuję ochroniarza. - Powiedziała z pogardą.
- Gadaj co chcesz i tak zostaję. - Na potwierdzenie słów położył się na łóżku.
- Chłystość! - praktycznie krzyknęła, a jej pokój doszedł do ładu. Była zła to istna zniewaga, ktoś zdecydowanie nie widział z kim pogrywa.
- Może kieliszek na uspokojenie - Powiedział Draco i podał kobiecie szklankę z whiskey. Wypiła za jednym zamachem. Nie trzeba było dużo czasu na następną kolejkę. Nawet nie zorientowała się, kiedy była zupełnie pijana. Draco nie był w dużo lepszym stanie.
- Kurwa, zabije tego kto odważył się tu włamać. - Powiedziała opierając się na Malfoy'u.
- Wyluzuj dorwiemy go razem. - Powiedział i wbił się w jej usta. Po chwili Hermiona odepchnęła go i położyła się spać, blondyn położył się obok niej korzystając z okazji, że była zbyt pijana żeby go wyrzucić. Sprawę włamania zostawili na następny dzień.
// Moi drodzy bardzo was przepraszam, rozdziały będą bardzo rzadko niestety, ale będą. Nie chcę zawieszać, więc proszę o cierpliwość. Jak zawsze czekam na komentarze
Syntia ;))
- I mimo to chcesz się w to bawić, Mionuś proszę Cię powiedz, że to kiepski żart. - Powiedział brunet i złapał Hermionę za ramiona. Kobieta spuściła głowę i szybko zaczęła swój monolog.
- Harry, ja na prawdę nie potrafię tego wytłumaczyć. Po prostu nie potrafię odpuścić, gdybyś bliżej go poznał, spróbował chociaż.. - z każdym słowem mówiła coraz ciszej. W końcu zamarła czekając na jego odpowiedź.
- Hermiona ja muszę to przemyśleć. Porozmawiamy później. - Powiedział cicho i od razu się teleportował. Poznała że bohater był rozczarowany. Granger musiała się powstrzymać, aby nie przewrócić oczami. Zacisnęła lekko pięści i powolnym krokiem ruszyła wzdłuż alejki. Aby dostać się do kawiarni musiała przejść przez park figur. Jak zwykle przystanęła przez chwilę przed pomnikiem Albusa. Na tabliczce nie znalazła żadnego magicznego cytatu skierowanego dla niej. Jej serce było puste, a dusza wyprana z emocji. Nie zauważyła, że pojawia się delikatny napis, tak jakby magia zawarta w tym miejscu wyczuła coś delikatnego w jej sercu.
- Nie chciało mi się samotnie czekać. - Doszedł ją głos gdy ktoś jej zagrodził drogę. Wspięła się na palcach i złożyła delikatny pocałunek na ustach blondyna. Z boku doszedł ich flesz aparatu. Draco zasłonił Hermionę i razem ruszyli dalej. Gra pozorów trwała i nie mieli prawa jej przerwać. Dopiero w kawiarni w najciemniejszym kącie zdobyli chwile prywatności.
- Chyba już mamy spokój. - Szepnął cicho. Na wszelki wypadek dotknął jej dłoni, aby co najmniej z daleka wciąż stwarzać pozory. Delikatnie gładził jej skórę, była tak delikatna. Hermiona poczuła lekki ścisk w żołądku, ale zignorowała to uczucie.
- Jedziemy na małe wakacje, zabierasz mnie do Francji. - Spojrzała mu wyzywająco w oczy. Uśmiechnął się perfidnie. - Granger, nie umiesz ładniej prosić. Jak się postarasz może wymyślimy coś ambitniejszego. Podniosła głowę. - Nie schlebiaj sobie, to misja. Sprawdzimy ile jesteś wart.
- Szczegóły?
- Dowiesz się w swoim czasie. - Odpowiedziała lekko zaskoczona jego profesjonalnym podejściem. Przyglądała mu się niepewnie. Auror od razu zapytałby o detale, biznesmen raczej nie.
- Nie bądź taka zdziwiona, gdy ty biegałaś z Potterem, ja miałem swoje zadania. - Powiedział widząc jej minę. Odwrócił wzrok od jej oczu. Nie chciał, żeby odczytała więcej. Mimo, że od długiego czasu nie czuł, to w jego pamięci pozostawały skrawki wspomnień, z chwil kiedy musiał torturować. Obawiał się, że gdy głośno się do tego przyzna nie będzie mógł później odzyskać dawnego siebie, strach zbytnio go sparaliżuje.
Do stolika podano ich zamówienie, zanim zabrali się do jedzenia Draco wstał i podszedł do brunetki.
- A właśnie mam coś dla ciebie. - Hermiona poczuła chłodny metal na swojej szyi. - Nie bój się nie jest czarnomagiczne - Wyszeptał wprost do jej ucha. Delikatnie wzięła wisior do rąk. Był to kamień zmieniający lekko swoją barwę. Granger nie umiała zdefiniować jego koloru, coś pomiędzy niebieskim a zielonym.
- Mam ci niby zaufać. - wyszeptała, obracając w dłoni prezent.
- Nie mogę zrobić nic co by ci zagrażało, co nie?
- Fakt. - Odpowiedziała i zabrała się za jedzenie. Ich rozmowa stawała się co raz bardziej naturalna rzeczowy ton musieli porzucić, kiedy stolik obok został zajęty. Tylko oni mogli zauważyć wzajemne zmęczenie ciągłym udawaniem.
- Kochanie nie gniewaj się, ale źle się czuję możemy wrócić do domu? - Powiedziała Hermiona. Malfoy skinął głową i poprosił o rachunek. Po uregulowaniu zapłaty, wyszli na zewnątrz, chłodne powietrze nieprzyjemnie uderzyło w nich. Draco podał rękę kobiecie i teleportował ich przed dom Hermiony. Kobieta od razu zauważyła oświecone światło w pokoju na górze. Była pewna, że zostawiła wszystko zamknięte i zabezpieczone. Bez wahania załapała za różdżkę. Draco szybko pojął, o co chodzi. Wyprzedził ją i pierwszy wszedł do budynku. Kiedy tylko przestąpili próg Hermiona popędziła na górę. Jej sypialnia była w opłakanym stanie, ktoś najwyraźniej czegoś szukał. Wyszeptała zaklęcie, nie wykryto obecności nikogo poza nią i Draco. Sprawdzała każde zabezpieczenia szukając wytłumaczenia, jak komuś udało się do niej włamać. W tym czasie Draco dla pewności sprawdził cały dom.
- Wiesz czego mogli szukać?
- Wiele z moich rzeczy ma szczególną wartość.
- Chcesz żebym został na noc?
- Nie kpij, zabijałam z zimną krwią nie potrzebuję ochroniarza. - Powiedziała z pogardą.
- Gadaj co chcesz i tak zostaję. - Na potwierdzenie słów położył się na łóżku.
- Chłystość! - praktycznie krzyknęła, a jej pokój doszedł do ładu. Była zła to istna zniewaga, ktoś zdecydowanie nie widział z kim pogrywa.
- Może kieliszek na uspokojenie - Powiedział Draco i podał kobiecie szklankę z whiskey. Wypiła za jednym zamachem. Nie trzeba było dużo czasu na następną kolejkę. Nawet nie zorientowała się, kiedy była zupełnie pijana. Draco nie był w dużo lepszym stanie.
- Kurwa, zabije tego kto odważył się tu włamać. - Powiedziała opierając się na Malfoy'u.
- Wyluzuj dorwiemy go razem. - Powiedział i wbił się w jej usta. Po chwili Hermiona odepchnęła go i położyła się spać, blondyn położył się obok niej korzystając z okazji, że była zbyt pijana żeby go wyrzucić. Sprawę włamania zostawili na następny dzień.
// Moi drodzy bardzo was przepraszam, rozdziały będą bardzo rzadko niestety, ale będą. Nie chcę zawieszać, więc proszę o cierpliwość. Jak zawsze czekam na komentarze
Syntia ;))
Cieszę się, że nowość się pojawiła. Fajny rozdział, podoba mi się, zwłaszcza to takie zachowanie Hermy. Życzę weny i czekam na nexta. ;)
OdpowiedzUsuńDziękuje ;))
UsuńRozdział jest bardzo ładnie napisany, i cóż, podoba mi się. Oschłość i profesjonalność Hermiony przyprawia mnie o dreszcze - u Ciebie jest taka inna, zupełnie zmieniłaś jej charakter, co mi się, szczerze powiedziawszy, bardzo podoba. Draco z kolei wydaje się, przynajmniej mi, nieco... hm, zagubiony? Hermiona bawi się jego uczuciami i nie zważa na niej. Mam nadzieję, że dzięki Malfoyowi w jej sercu powstanie choć trochę ciepła.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział.
http://niewolnicy-wlasnych-wspomnien.blogspot.com/
Pozdrawiam, M.
Dzięki, powoli będziemy ocieplać jej serduszko ale powolutku ^^
UsuńYe Ye Ye :D Za*ebisty rozdział, tyle się działo, tyle emocji ! Wszystko tak współgrało :D Choć na początku troszkę się pogubiłam ich zachowaniami.
OdpowiedzUsuńHermiona jest taka stanowcza, ostra i nie daje sobą pomiatać - na plus ! Ale aż nie mogę się przyzwyczaić do jej zachowania :D
Draco widać, że nie wie jak ma się zachowywać w tej sytuacji. Też bym zdębiała. No cóż.
Ale liczę na jakieś ocieplenie stosunków między nimi ;)
<3333
Dziękuję ;)) trochę mieszam taki już mój urok niestety :P jakby coś było nie jasne pytaj ;) Ocieplenie będzie później ^^
UsuńProfesjonalizm.
OdpowiedzUsuńOpowiadania co raz bardziej mnie zastanawia.
Jest genialne.
Ale tyle pytań.
Cóż czekam na kolejny rozdział.
Weny.
Pozdrawiam,Lili.
opowiadaniahp.blogspot.com
Dziękuję, aż się zarumieniłam ;)
UsuńA co to za blog hmmm zajrzę oczywiście ;) Jak tylko będę miała więcej czasu
Trafiłam tutaj całkowicie przypadkowo. Bezmyślnie skakałam po blogach i tak, jak zawsze, gdy nie mam konkretnych postanowień "znalezienia dobrego opowiadania", właśnie to robię.
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że pomysł wyprutej z emocji i bezwzględnej Hermiony zawsze wydawał mi się bardzo naciągany. Dlatego też niby zaczęłam czytać, ale nie przykładałam do tego jakoś większej wagi. Dopiero przy bliższym poznaniu zamysłu i zasad rządzących jej światem, przekonałam się do Granger. Masz bardzo dobre wytłumaczenie jej obecnego stanu i zmian, które zaszły w psychice. Lubię, gdy wątki w historiach są logiczne. Poza tym masz naprawdę dobrą bazę do stworzenia wiarygodnego, nieprzejaskrawionego dramione. Mam szczerą nadzieję, że wykorzystasz tę szansę, bo cierpię na brak czytadeł. :)
Jeśli chodzi o stronę techniczną, to czasami coś rzuca się w oczy(małe literki przy nazwach, literówki), ale właściwie chyba nie będę tego komentować, bo sama połykam przecinki jakby głodzili mnie wiekami. :)
Ominęłam miniaturki, ale wydaje mi się, że niedługo je także przeczytam. Wtedy będziesz mogła spodziewać się komentarzy bezpośrednio pod postami.
PS. Nie wiem dlaczego, ale bardzo spodobało mi się wspomnienie o kradzieży fiolek z gabinetu Dumbledore'a i nawiązanie do tego w dalszych rozdziałach. Zgrabnie to wytłumaczyłaś.
Widzę, że masz jeszcze drugiego bloga - wyglada na to, że będę mieć jutro zajęcie.
Pozdrawiam i czekam na dalsze części. :)
[Contagious Evil]
Dziękuję, bardzo mnie cieszy że zdecydowałaś się czytać całe opowiadanie, bo wiem że dość mocno plątam już na początku:P
UsuńOj przecinki i literówki są bardzo smaczne, jestem wręcz uzależniona od połykania ich :)
Na miniaturki zapraszam -uwaga niektóre bardzo słodkie ;)
Na drugiego bloga również zapraszam, chociaż ostrzegam jest on bardziej "dramionowaty"
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Syntia ;))
Miniaturki rzeczywiście były słodko-słodkie. Osobiście raczej stronię od happy endów, ale czasami miło jest poczytać, że poszli w kierunku ślubu czy tam czegoś na ten kształt :)
UsuńAdres drugiego bloga bardzo mnie ciekawi. Nie miałam jeszcze okazji go odwiedzić na dłużej, ale jestem pełna dobrych myśli :) Nadal go piszesz czy został zawieszony? Data ostatniego postu jakoś zwróciła moją uwagę :)
;)
UsuńDrugi dalej piszę,aczkolwiek teraz mam kiepsko z czasem. Notka na pewno się tam pojawi ;)
Kochana i uwielbiana Syntio :)
OdpowiedzUsuńRozdział nareszcie rozdział! Cóż za miła niespodzianka! ^^
Herm musiała dać wciągnąć się w tą grę i zrobi to jej dobrze prawda? Czy ja już wyczuwam lekkie ocieplenie w dalszych częściach historii?
Dracze taki przebiegły ^.^ Wiedział jak podejść Mionę żeby dostać całusa... Hehe :)
Tak dzisiaj mam dzień cieszenia się :)
Jak zwykle mieszasz... ale w końcu za to tak lubię twój blog!
Btw to kto się włamał do domu panny Granger? I czego szukał? W ogóle czy ten ktoś zdawał sobie sprawę z kim zadziera? Coś mi się zdaje, że tak i właśnie dlatego zrobił to kiedy Hermiona była z Malfoy'em. No ale to tylko moje domysły :)
Rozdział jak zwykle wyszedł ci świetnie i tylko podsyciłaś moją ciekawość :3
Śnieżnie (bo właśnie śnieg u mnie sypie) pozdrawia Luar Princesa
w takim momencie no wiesz....
OdpowiedzUsuńGenialne. Taki temperament i wyrafinowanie Hermiony bardzo mi się podoba. Końcówka najlepsza ;) Akcja się toczy. Włamanie, no ciekawie, ciekawie. W dodatku Draco został na noc, jestem ciekawa jaka będzie reakcja Miony z rana...I na początku gdy Draco przyszedł do jej biura i tak podstępnie ją pocałował - ach ;*
OdpowiedzUsuńJestem zachwycona ;)
Pozdrawiam i zapraszam dk siebie ;D
Witaj! Przeczytałam rozdział na jednym wdechu. Jestem ciekawa kto mógł się włamać, może jacyś paparazzi z magicznego świata? Następny rozdział zacznie się pewnie zaskakująco, bo reakcja Miony będzie niezbyt przyjemna dla Dracze ;P (zgaduję). Styl bardzo przyjemny i tylko czekać na nexta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło,
http://precious-fondness.blogspot.com/
O matko, weź Ty się już ogarnij i przestań miotać mi w główce :P
OdpowiedzUsuńJeszcze raz, a dostaniesz taki ochrzan, że popamiętasz mnie do końca życia! (zupełnie tak, jakbym już nie zaklepała sobie specjalnego miejsca w Twoim serduszku hiehie - ale mam humorek :D)
Do rzeczy, rozdział był dla mnie lekko nie jasny, chyba za duzo się dzieje, bo moja główka nie ogarnia o co chodzi :D. Ale i tak czytało mi się przyjemnie i z zaciekawieniem wypisanym na twarzy, czekam na następny rozdział!
Ps: wiesz, które z Twoich opowiadań jest moim ulubionym, więc... na merlina, kiedy rozdział na niewiernej?:(
Buziaki !:*:*
pragnienia-naszego-serca.blogspot.com
Nie mogę uwierzyć, że dopiero dzisiejszego dnia przeczytałam Twoje opowiadanie. Chyba nigdy sobie nie wybaczę pominięcia tak genialnego bloga, który prowadzisz. Masz bardzo charakterystyczny styl, dzięki któremu opowiadanie ma swój własny, indywidualny oraz innowacyjny klimat. Bohaterowie są zupełnie inni niż znani dotychczas, odnoszę wrażenie, że pewne cechy zamieniłaś u Draco i Hermiony. Zazwyczaj to Malfoy jest oschły i stanowczy, a Ty przypisałaś te cechy Mionie. Jak na razie historia dopiero się rozkręca, ale z pewnością nie może popaść w zapomnienie i jedyne, co mogę na koniec napisać to to, że zyskałaś nowego czytelnika :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i czekam na kontynuację opowiadania,
Realistka
P.S.: Przy okazji zapraszam do siebie: dracohermionaundomyheart.blogspot.com
genialny rozdział!
OdpowiedzUsuńChce następny! daj mi go W TEJ CHWILI!
Czytałam go i słuchałam muzyki... = emocje XD
czekam na nexta!
Awww, no nie mogę z wrażenia!
Avis
____
http://skryte-dramione.blogspot.com/ serdecznie zapraszam na 4 rozdział i dziękuję za tyle komentarzy <3
Muszę Ci się przyznać, iż od ponad pół roku, śledzę twoje obydwie historie z wielkim zaciekawieniem. Z góry jednak przepraszam Cię za to, że dopiero teraz ujawniam się, pisząc właśnie ten komentarz, który powinien być dość treściwy, jako, iż mam dużo do powiedzenia :)
OdpowiedzUsuńPierwsze co przyciągnęło mnie do twojego bloga, był sam pomysł. Oczywiście, słyszysz to zapewne za każdym razem, lecz nie mogłam się powstrzymać od napisania tego.
Każdy z nas zna już wyobrażenie bezuczuciowej zimnej Hermiony, lecz twoja ma coś w sobie, co pozwala ją zrozumieć, a nawet i wesprzeć w tym działaniu. Na początku byłam dość zszokowana, gdy dowiedziałam się, iż Dumbledore przyczynił się do stanu Granger, lecz w następnej chwili uznałam to za wspaniały pomysł, tłumaczący o wiele więcej, niż się spodziewałam.
Mimo to, przyznam się, że wyobrażenie wypranej z emocji Gryfonki robi na mnie piorunujące wrażenie, bo, bądźmy szczerzy, chyba nikt z nas nie wyobrażał sobie, iż ta sama dziewczyna, która zawsze służyła pomocą, może teraz stać się bezduszną postacią.
Ogólnie w całym opowiadaniu, postać Hermiony najbardziej mnie intryguje oraz budzi pewien respekt. W końcu…kto odważyłby się tak traktować samego Dracona Malfoy'a?
Zazwyczaj, muszę czekać na jakikolwiek pocałunek z kilkanaście rozdziałów. Tutaj, akcja bardzo fajnie oraz przyjemnie się rozwija i nawet jest odrobinę pikanterii.
Jestem ciekawa, jak rozwiniesz ich wątek i mam nadzieję, że w miarę szybko dodasz nowy rozdział, bo twoje opowiadanie bardzo, ale to bardzo przypadło mi do gustu.
No i żeby nie było…"Jestem niewierna" również należy do moich faworytów!
Jeżeli masz ochotę, poczytać, co by było gdyby Hermiona dostała się do Slytherinu, a Draco do Gryffindoru ( tak wiem, pomysł dość dziwaczny, lecz może Cię przekona ) zapraszam serdecznie do siebie.
Na razie znajduje się tam tylko prolog, lecz byłabym wniebowzięta, gdybyś mogła wydać jakikolwiek komentarz, gdyż bardzo zależy mi na twoim zdaniu.
Serdecznie pozdrawiam!
http://dramione-zamiana-rol.blogspot.com
Hej kochana,
OdpowiedzUsuńWróciłam po dość długiej nieobecności...Trochę mi zajmie nadrobienie rozdziałów, które mnie ominęły.. Ale obiecuje, że na pewno je wszystkie skomentuje. Całuje gorąco i zapraszam na nowy rozdział na moim blogu:)
http://milosc-wszystko-wybaczy.blogspot.com/
Zostałaś Nominowana do LBA Gatuluje ! Wiecej informacji: pomysl-na-bloga.blogspot.com
OdpowiedzUsuńhalo kiedy ciąg dalszy trochę czasu minęło
OdpowiedzUsuńNo nie na serio przerwałaś pisać w yakim monencie? Wredna jendza❤❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuń