5 kwietnia 2013

Rozdział I


     Od ostatecznej bitwy z Lordem Voldemortem minęło już 5 lat. W tym czasie zaszły znaczne zmiany. Ministerstwo propagowało kontakty z ludźmi niemagicznymi. Powoli zaczęto popadać w istne skrajności. Małżeństwa pomiędzy czarodziejami a mugolami stały się coraz bardziej popularne. Z wielkich rodów szlacheckich zostało już tylko parę, nieskalanych brudną krwią. Właściwie, nawet bycie półkrwi świadczyło teraz o byciu tym lepszym. No bo przecież jedna z najważniejszych osób w państwie, zastępca ministra magii i ten, który pokonał Czarnego Pana, również był półkrwi. Ludzie zaczęli wierzyć, że sam fakt posiadania w rodzinie mugola, świadczy o braku wcześniejszych kontaktów z tym, którego imienia nie wolno wymawiać.
Oczywiście do tych zmian nie doszło tak od razu. Pięć lat może nie jest zbyt długim okresem jednak, jak się okazało wystarczającym. Wszystko zaczęło się krótko po ostatecznej bitwie od uhonorowania Harry'go Pottera za "wykazanie się wielką odwagą, zmierzenie z śmiercią i ostateczne zwycięstwo". I, być może, byłaby to tylko zwykła, nudna uroczystość, gdyby nie przemówienie młodego czarodzieja. Potter w pierwszej kolejności podziękował i wymienił ludzi bez, których nie dał by sobie rady. Ujawnił też jak dobry człowiekiem był Severus Snape oraz przypomniał ludziom, że " to jeszcze nie koniec, wielu z śmiercożerców uciekło z pola bitwy".Jego zdaniem powinni oni odpowiedzieć za swoje czyny. Słowa te wywołały spore poruszenie, niby nic dziwnego, ale dla ludzi, którzy już odetchnęli z ulgą i zaczęli świętować, sama zapowiedź możliwego zagrożenia była przerażająca. Tak, jakby On znowu mógł wrócić. Tym razem nie lekceważono niebezpieczeństwa.
Wszyscy czystokrwiści czarodzieje byli sprawdzani. Testy wydawały się nie mieć końca. Zaczynano od posiadania mrocznego znaku, a kończono na przeszukiwaniu każdego zakamarka w posiadłości.  Przykładowo, posiadanie lochów było podejrzane. Co z tego, że lochy w tego typu dworach nie były żadną nowością i wybudowano je na długo przed powołaniem śmierciożerców.  Lochy w mniemaniu ministerstwa były po to, żeby trzymać tam mugoli, a więc są złe. Logika stała się prosta - jeśli masz czystą krew i cokolwiek w Twoim domu wyglądało mało przyjaźnie, byłeś śmiercożercą.
Na wszystko jednak da się znaleźć jakiś sposób. Wielu ludzi zmieniło adres zamieszkania na czas przeszukiwanie posiadłości. I właśnie tak powstawały nowe dzielnice, w stu procentach prywatne, bardzo bogate i zamieszkałe tylko przez ludzi czystej krwi. Niektórzy nazywali to tchórzostwem i ucieczką od kłopotów, inni po prostu wygodą. Być może było to połączenie jednego i drugiego.
Wejście do najbardziej rozpoznawalnej tego typu dzielnicy w Londynie "otwierał" mały park, w którym bardzo charakterystyczne były posągi, słynnych czarodziei niewidocznych dla oczu mugoli. Miejsce to było wyjątkowe. Na samym końcu parku znajdowała się mała ławeczka, również tylko dla czarodziei. Ławka ta była swego rodzaju portalem - każdy kto usiadł na niej przenosił się w dalszą część parku, gdzie można było spacerować godzinami. Nigdy jednak nie było wiadomo, w które miejsce akurat się trafi. Niektórzy twierdzili, że ten kawałek drewna ma podobne zdolności do pokoju życzeń w Hogwarcie. Różnica polegała na tym, że w szkole magii, pokój spełniał materialne potrzeby, od toalety po najlepszą kryjówkę. Natomiast w tym miejscu znaczenia nabierały pragnienia duchowe, mentalne. Człowiek zmęczony natłokiem wrażeń znajdował ukojenie w cichym, spokojnym zakątku. Często też przychodzono tam z różnymi pytaniami, aczkolwiek nikt dotychczas nie uzyskał jednoznacznej odpowiedzi. Czasem, zadając to samo pytanie, wędrowało się przy różnych osobach, a tabliczki z opisami ich życia miały być małą wskazówką lub ewentualnym rozwiązaniem. 
Mimo całego czaru, jakie miało to miejsce, wielu omijało je z daleka. Panuje to bowiem jedna zasada - wejść może każdy czarodziej, ale posągi upamiętniające zarezerwowane są dla tych, posiadających czystą krew lub będących półkrwi.

***

Oczywistym wydaje się fakt, że w takim społeczeństwie bohaterowie walki z Voldemortem zajęli zasłużone miejsca. Lista ofert pracy dla "złotej trójcy" z dnia na dzień się wydłużała. Ostatecznie każdy wybrał swoje miejsce. Harry przyjął najlepiej płatną i prestiżową zaproponowaną mu pozycję vice-ministra magii. Właściwie nigdy nie zdradził nikomu powodu odrzucenia propozycji zostania aurorem. Ron Weasley postanowił zacząć spokojne życie bez większych kłopotów, przyjął posadę nauczyciela quidditch'a w Hogwarcie. Być może dlatego, że to właśnie było miejsce, w którym czuł się najlepiej. Hermiona natomiast, mimo wielu ofert, nie przyjęła pracy od razu. Postanowiła, że dokończy rok nauki. Krótko po tym zatrudniła się w księgarni Esy i Floresy. Książki wciąż pozostały jej pasją. I właśnie to zamiłowanie doprowadziło do tego, że przejęła i znacznie rozwinęła działalność księgarni. 
Szczęście w sferze uczuciowej odnalazł tylko Ron, rok temu poślubił Lise Turpin. Młodą krukonkę i bardzo inteligentną kobietę. Ginny rozstała się z Harrym krótko po tym jak sama zaczęła karierę. Ginewra była jednym z głównych reporterów proroka codziennego, jej częste wyjazdy bardzo szybko stały się ważniejsze od dawnego ukochanego. Wrodzona ciekawość i talent w formułowaniu pytań stopniowo prowadziły ją na szczyt. A poznawanie nowych ludzi i krótkotrwałe związki stały się jej cechą charakterystyczną. Hermionę uczucia zdawały się omijać. Podchodziła sceptycznie nawet do najprzystojniejszych czarodziejów Londynu. Unikała męskiego spojrzenia i nie odwzajemniała uśmiechów, ale dzięki temu też nie płakała.
Sama kiedyś w dawnym domu powiedziała rodzicom, że jej emocje wyparowały, po prostu ich nie ma i nie zwita  na święta z narzeczonym. Problem polegał tylko na tym, że rodzice nie uznali tego za żart, wyglądali na wystraszonych. Być może, gdyby wtedy zadała bardziej trafne pytania, dowiedziałaby się prawdy dużo wcześniej. 

*** 

"Porządek społeczny nie może być niczym innym jak równowagą sił..." 


***
Rozdział bardzo ogólny i wprowadzający w nową historię. Mam nadzieję, że zaciekawił Was choć trochę. 


11 komentarzy:

  1. Historia zapowiada się bardzo ciekawie:)
    Kiedy następny rozdział?
    Pozdrawiam i życzę weny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tu dużo mówić (pisać) to na razie pierwszy rozdział więc się nie będę rozpisywać ale jako, że wspieram akcje "Czytam - komentuję" to muszę przyznać, że zaciekawił mnie ten rozwój wydarzeń. Losy świata czarodziejów wyglądają ciekawie w Twoim FF.
    Z niecierpliwością wyczekuję następnego rozdziału !

    Pozdrawiam i życzę weny,
    Coraline M. Lee

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się spodobało to wprowadzenie :) Przyłączam się do pytania. Kiedy next rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział fajnie wprowadza w klimat opowiadania.

    `la_tua_cantante_

    www.amor-deliria-nervosa-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, tajemniczy klimat, czyli to co tygryski lubią najbardziej ;D
    Jula =]

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo lepszy od prologu. Z chęcią dowiem się co dalej. :)
    Pozdrawiam :)
    PS. U mnie nowa miniaturka, zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainteresowałaś mnie pierwszym rozdziałem, ciekawe cóż za tajemnicę skrywali państwo Granger :>

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie zaciekawił, prawie zapomniałam zostawić komentarz, który i tak nie będzie taki jak powinien być, ponieważ nie mogę zebrać myśli jak widzę, że kolejny rozdział mi się ładuje. postaram się po każdym przeczytanym wpisie zostawić komentarz, ale jeżeli któryś post pominę proszę o wybaczenie, po prostu ciężko mi się oderwać i zacząć racjonalnie myśleć kiedy w głowie mam tyle pytań dotyczących historii, że szybko chcę poznać na nie odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej Syntio :) Postawiłam sobie ambitne zadanie :) Widzę tu wszędzie brak moich komentarzy :D Czytam każdy rozdział lub miniaturkę - DOKŁADNIE i będę pisać swoje spostrzeżenia :) Muszę zwiększyć Ci liczbę komentarzy i pochwalić Twoje dzieło :)

    Ej Harry był półkrwi ? - Cytat : "No bo przecież jedna z najważniejszych osób w państwie, zastępca ministra magii i ten, który pokonał Czarnego Pana, również był półkrwi." - nie to, że się czepiam ale chce wszystko zrozumieć.

    Żadne z nich nie zostało aurorem :D Cieszę się... Ach Ginny :) Mały rozrabiaka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, ambitny plan ;) dzięki bardzo ;) Na prawdę jestem pod wrażeniem ;) No to czekam na twoje opinie ;)

      Tak Harry był półkrwi, Lilly była mugolaczką ;)

      Usuń
  10. Ron jako nauczyciel? No nie mogę sobie tego wyobrazić ;D A co z Draco i kiedy się spotkają? Mam nadzieję, że już wkrótce!

    OdpowiedzUsuń