Kolejny jej dzień - organizacja, księgarnia, kawa w barze na pokątnej, obiad w restauracji na przeciwko ministerstwa i tak w kółko. Tworzyła iluzję nudnego samotnego życia. Co dzień pojawiała się w określonych miejscach. Śpieszyła się tak jakby była co najmniej umówiona na ważne spotkanie. A to po prostu wypełnianie całego mizernego planu, który stworzyła. Wiedziała że diabeł tkwi w szczegółach. Od dawna też była świadoma, że ta postać, być może mistyczna, jest jej bardzo bliska. Jej własny pakt, który płaciła nie krwią, lecz swoim poświeceniem. Dla wyższego celu, raczej nie. Bardziej dla zasady, z przekonań aż po samą chęć zabawy, która jeszcze czasami się pokazywała. Rano w każdy poniedziałek i środę jogging po okolicy, w czwartki i piątki spacer po parku. W wtorki wieczór dla siebie przy dobrej książce, raz w miesiącu spotkanie z Ginny. A najważniejsze to powtarzać kilka razy cały swój harmonogram w towarzystwie. Ważne aby gdy Harry ją potrzebuje to żeby wiedział gdzie szukać, albo żeby Gin mogła zadzwonić w wtorek z kazaniem pt " wyjdź gdzieś ze mną i znajdź w końcu faceta". Nieistotne szczegóły były ochroną dla niej i jej ludzi. Każdego z nich byłaby gotowa zabić w razie potrzeby. Bez wahania przestrzeliła by pierś lub wymierzyła avadę w Megan czy jej podobnych. Jednak dopóki oni byli lojalni, ona pozostawała honorowa. To wszystko co było w jej życiu ważne rozgrywało się popołudniami i nocą. Dwie pory kiedy ludzie najmniej spodziewają się niebezpieczeństw. Noc, która nigdy nie wiadomo co skrywa, czas kiedy już wszyscy śpią i południe tak złudnie bezpieczne.
Tego dnia właśnie robiła drugie okrążenie po okolicy. Mugolskie słuchawki w jej uszach były wyłączone, pozwalały jej tylko odciąć się od hałasu dookoła. W czasie ćwiczeń najłatwiej było jej skupić myśli. Planowała wtedy dokładnie co ma zrobić, szukała powiązań, przypadkowych nieistotnych zdarzeń które mogły coś znaczyć. Aktualnie zajmowała się sprawę Malfoy'a. Rodzinę Rosier już jakiś czas temu postanowiła zostawić sobie jako sprawdzenie Dracona. Być może razem zajmą się tą sprawę. Hermiona nie miała zamiaru tracić czasu na ludzi głupich, nie zasługujących na miano czystokrwistych czarodziei. Sprawdzenie było podstawą w jej działalności. Już nawet nie była w stanie zliczyć ilu osobom wyczyściła pamięć. Jednym z najdziwniejszych przypadków była Megan. Hermiona znalazła ją przypadkiem załatwiając jakąś inną sprawę. Wtedy ta dorosła kobieta była nazywana zupełnie inaczej - Astrid. Ilość imion, które musiała przybierać za życia dodatkowo utrudniało znalezienie odpowiedzi. Megan zajmowała się ówcześnie małymi zleceniami, na rzecz mugoli. W środowisku przestępczym mówiono o specjalnych zdolnościach dziewczyny, która potrafi wszystko za odpowiedni przydział narkotyków i kasy. Aż dziw, że ta dostojna
i chłodna kobieta była kiedyś tak ogłupiona przez działanie narkotyków. Hermiona na wieść niesamowitych wyczynów postanowiła się bliżej przyjrzeć jej sprawie. Szybko zorientowała się o magicznych zdolnościach ówczesnej Astrid. Prawda jaka wyszła na jaw po miesiącach poszukiwań była druzgocąca. Rodzice ją porzucili jak miała pięć lat. W tym czasie ojciec Megan odszedł do innej kobiety, a matka cała winne zwalała na bezbronne dziecko. W niedługim okresie porzuciła dziewczynkę, jedynie kwestią czasu było aż dorośnie
i wpadnie w złe towarzystwo. Wyciągniecie z tych wszystkich problemów później okazało się dość trudne, jednak koniec końców się udało. Nawet różnica wieku między kobietami nie miała wpływu na doprowadzenie sprawy do końca. Mimo, że Hermiona nie czuła do Megan żadnej sympatii, raczej widziała w niej korzystny materiał do współpracy, to dla niej sytuacja miała dość duże znaczenie emocjonalne. Aktualnie należy do najbardziej dokładnych i zaufanych ludzi Granger. To właśnie po kilku takich zajęciach Hermiona postanowiła na dobre zainicjować stowarzyszenie klucza. Wielu z ludzi, których w to wciągnęła miało duże doświadczenie, odpowiednie kontakty i arystokratyczne pochodzenie. Czynniki jak się okazało bardzo przydatne zarówno przy walce z zaklęciem dyrektora jak i w poszukiwaniach informacji dotyczących swojego prawdziwego pochodzenia.
Tego dnia właśnie robiła drugie okrążenie po okolicy. Mugolskie słuchawki w jej uszach były wyłączone, pozwalały jej tylko odciąć się od hałasu dookoła. W czasie ćwiczeń najłatwiej było jej skupić myśli. Planowała wtedy dokładnie co ma zrobić, szukała powiązań, przypadkowych nieistotnych zdarzeń które mogły coś znaczyć. Aktualnie zajmowała się sprawę Malfoy'a. Rodzinę Rosier już jakiś czas temu postanowiła zostawić sobie jako sprawdzenie Dracona. Być może razem zajmą się tą sprawę. Hermiona nie miała zamiaru tracić czasu na ludzi głupich, nie zasługujących na miano czystokrwistych czarodziei. Sprawdzenie było podstawą w jej działalności. Już nawet nie była w stanie zliczyć ilu osobom wyczyściła pamięć. Jednym z najdziwniejszych przypadków była Megan. Hermiona znalazła ją przypadkiem załatwiając jakąś inną sprawę. Wtedy ta dorosła kobieta była nazywana zupełnie inaczej - Astrid. Ilość imion, które musiała przybierać za życia dodatkowo utrudniało znalezienie odpowiedzi. Megan zajmowała się ówcześnie małymi zleceniami, na rzecz mugoli. W środowisku przestępczym mówiono o specjalnych zdolnościach dziewczyny, która potrafi wszystko za odpowiedni przydział narkotyków i kasy. Aż dziw, że ta dostojna
i chłodna kobieta była kiedyś tak ogłupiona przez działanie narkotyków. Hermiona na wieść niesamowitych wyczynów postanowiła się bliżej przyjrzeć jej sprawie. Szybko zorientowała się o magicznych zdolnościach ówczesnej Astrid. Prawda jaka wyszła na jaw po miesiącach poszukiwań była druzgocąca. Rodzice ją porzucili jak miała pięć lat. W tym czasie ojciec Megan odszedł do innej kobiety, a matka cała winne zwalała na bezbronne dziecko. W niedługim okresie porzuciła dziewczynkę, jedynie kwestią czasu było aż dorośnie
i wpadnie w złe towarzystwo. Wyciągniecie z tych wszystkich problemów później okazało się dość trudne, jednak koniec końców się udało. Nawet różnica wieku między kobietami nie miała wpływu na doprowadzenie sprawy do końca. Mimo, że Hermiona nie czuła do Megan żadnej sympatii, raczej widziała w niej korzystny materiał do współpracy, to dla niej sytuacja miała dość duże znaczenie emocjonalne. Aktualnie należy do najbardziej dokładnych i zaufanych ludzi Granger. To właśnie po kilku takich zajęciach Hermiona postanowiła na dobre zainicjować stowarzyszenie klucza. Wielu z ludzi, których w to wciągnęła miało duże doświadczenie, odpowiednie kontakty i arystokratyczne pochodzenie. Czynniki jak się okazało bardzo przydatne zarówno przy walce z zaklęciem dyrektora jak i w poszukiwaniach informacji dotyczących swojego prawdziwego pochodzenia.
Jego dni powoli zaczynały się zmieniać, pierwsza faza łamania zaklęcia dała mu się we znaki. Co jakieś czas męczyły go bóle głowy, a nie jasne wspomnienia przedzierały się raz po raz w jego myślach. Rzeczywistość przeplatała się z jakimiś wyobrażeniami. Jego słowa nie zawsze były jasne. Jednego dnia rzeczowy ton, innym razem mógł przez godzinne wpatrywać się w niebo, zastanawiając się nad pięknem świata. Ten młody i przystojny blondyn, którego twarz od lat zdobił chłodny uśmiech, zaczynał się gubić w własnych poczynaniach. Od pamiętnego poranka z Hermioną minął tydzień. W tym czasie nie miał od niej żadnych wieści, nawet najmniejszej wskazówki co robić. Dopiero po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że potrzebuje tej dziewczyny. Miał zamiar wykorzystać ją i całą jej wiedzę. Był świadomy, że to nie będzie takie łatwe. Wciąż widział wyraz jej twarzy, gdy zaciskał dłonie na jej szyi. Była taka nie wzruszona, w oczach nie można było dostrzec ani krzty strachu. Również nie zareagowała pod wpływem dotyku jego ust Hermiona Granger była kobietą zimną i wyrachowaną, a co najgorsze była taka już od wielu lat, mimo że nikt tego nie potrafił dostrzec.
Draco właśnie odpalał kolejnego papieros, stojąc na balkonie w siedzibie swojej firmy. Spoglądał w dół widział ludzi radosnych i smutnych. Obserwował jak wszyscy dookoła są przepełnieni emocjami. Coś zaczynał czuć do tych ludzi, mimo że ich nie znał. Jednak zbyt długo był zupełnie wypruty z uczuć, aby móc rozpoznać co dokładnie. Czy to była zazdrość być może wstręt. Właśnie patrzył na parę nastolatków. Na pierwszy rzut oka mógł stwierdzić, że oboje są magiczni. Trzymali się za ręce, a blondynka co chwilę się z czegoś zaśmiewała. Wydawali mu się tacy głupi, śmieszni i naiwni. Przyłożył papieros do ust, trujący smak nikotyny wydawał mu się tak intensywny. Kiedy kolejny raz spojrzał na parę tych młodych ludzi nie poczuł już nic. Tak po prostu, no byli tam, całowali się śmiali, ale już nie wydawali mu się głupi. Właściwie to znów nie było nic. Patrzył i potrafił stwierdzić fakt, każda wyrażona opinia byłaby tym co powinien powiedzieć. Imitacją oburzenia lub pochwały. Namiastką tego co pamiętał na podstawie swojego wychowana
i przeszłości. Kiedy skończył palić wrócił do swojego gabinetu. Kolejny stos kartek zalegał mu na biurku. Tu podpis tam zatwierdzenie, obiad z tym kolacja z nią. Sam był sobie szefem, a mimo to nawał obowiązków go nie omijał. Na rogu stolika leżały jeszcze zdjęcia przygotowane do przejrzenia. Miał wybrać odpowiednie do kroniki firmy Mandragora. Wziął je do ręki, na pierwszym z nich była ona. Dopiero w tej chwili zauważył jak tajemniczą i piękną jest kobietą. Suknia jaką wybrała idealnie podkreślała jej figurę. Stałą w towarzystwie swoich "przyjaciół" z Hogwartu. Wszyscy się uśmiechali, gdyby Draco nie widział jej prawdziwego oblicza, powiedziałby, że była zwykłą urodziwą kobietą na balu. Jedną z wielu. Jednak po ostatnich wydarzeniach nie mógł oderwać wzroku od jej oczu. Wpatrywał się w zdjęcie szukając tego chłodu, którego on zaznał. Jednak jej gra była idealne, perfekcyjna w każdym calu. Każdy ruch i uśmiech wskazywał na starą i miła szlamę z Hogwartu, a nie kobietę, która była zdecydowana go zabić bez wahania przy ewentualnej pomyłce. Wybrał zdjęcia tak aby ukazywały jego i pracowników w jak najlepszym świetle do tego dorzucił parę z znaczącymi osobistościami w magicznym świeci i odstawił aby resztą zajęła się jego asystentka. Jedno z zdjęć zachował dla siebie. Przedstawiało parę osób między innymi Hermionę, Megan jakiś dwóch nie do końca znanych mu mężczyzn. Gdy wkładał zdjęcie do szuflady i przekręcał kluczyk zdał sobie dopiero sprawę, że nawet nie wie jak daleko sięgają znajomości Granger. Miała tak niewiele czasu po wojnie, a mimo to zdołała stworzyć tak prężnie działającą instytucję i to wszystko pod przykrywką zwykłej księgarni. Najwyraźniej zaklęcie rzucone na nią wyostrzyło jej zdolności.
i przeszłości. Kiedy skończył palić wrócił do swojego gabinetu. Kolejny stos kartek zalegał mu na biurku. Tu podpis tam zatwierdzenie, obiad z tym kolacja z nią. Sam był sobie szefem, a mimo to nawał obowiązków go nie omijał. Na rogu stolika leżały jeszcze zdjęcia przygotowane do przejrzenia. Miał wybrać odpowiednie do kroniki firmy Mandragora. Wziął je do ręki, na pierwszym z nich była ona. Dopiero w tej chwili zauważył jak tajemniczą i piękną jest kobietą. Suknia jaką wybrała idealnie podkreślała jej figurę. Stałą w towarzystwie swoich "przyjaciół" z Hogwartu. Wszyscy się uśmiechali, gdyby Draco nie widział jej prawdziwego oblicza, powiedziałby, że była zwykłą urodziwą kobietą na balu. Jedną z wielu. Jednak po ostatnich wydarzeniach nie mógł oderwać wzroku od jej oczu. Wpatrywał się w zdjęcie szukając tego chłodu, którego on zaznał. Jednak jej gra była idealne, perfekcyjna w każdym calu. Każdy ruch i uśmiech wskazywał na starą i miła szlamę z Hogwartu, a nie kobietę, która była zdecydowana go zabić bez wahania przy ewentualnej pomyłce. Wybrał zdjęcia tak aby ukazywały jego i pracowników w jak najlepszym świetle do tego dorzucił parę z znaczącymi osobistościami w magicznym świeci i odstawił aby resztą zajęła się jego asystentka. Jedno z zdjęć zachował dla siebie. Przedstawiało parę osób między innymi Hermionę, Megan jakiś dwóch nie do końca znanych mu mężczyzn. Gdy wkładał zdjęcie do szuflady i przekręcał kluczyk zdał sobie dopiero sprawę, że nawet nie wie jak daleko sięgają znajomości Granger. Miała tak niewiele czasu po wojnie, a mimo to zdołała stworzyć tak prężnie działającą instytucję i to wszystko pod przykrywką zwykłej księgarni. Najwyraźniej zaklęcie rzucone na nią wyostrzyło jej zdolności.
- Jesteś tu jeszcze? - Usłyszał cichy śmiech z odrobiną kpiny w głosie. Ktoś w końcu postanowił go odwiedzić. Mimowolnie lekko się uśmiechnął. Zabawa dopiero się zaczynała. Przebiegły taniec węża z lwem a tylko jedno z nich mogło wygrać.
- W końcu raczyłaś się pokazać. Zapraszam - Odpowiedział, a Hermiona o dziwo grzecznie usiadła na przeciwko niego.
- Jak się tu dostałaś ? - Spytał, nie odrywając od niej wzroku. Pod ręką cały czas miał różdżkę, traktował ją jak wroga . Jej zmieniony charakter tak odmienny od tego co znał stanowił pewne zagrożenie.
- To mało ważne. - Powiedziała wstając i podchodząc do okna. W ciszy słychać było tylko stukot jej obcasów. Jednym ruchem zasłoniła okno. - Czy ktoś mógł mnie wiedzieć u ciebie? - Zapytała pewnym stanowczym głosem.
- Wiewióra wparowała jak tylko poszłaś. Paplała coś o krwi i że tak tego nie zostawi. Ale wątpię żeby Cię zauważyła. - Powiedział odpalając kolejnego papierosa. Nigdy nie palił wewnątrz, to jej obecność sprawiała, że jego zachowanie się zmieniało. Podeszła do niego zabierając papieros. Sama przyłożyła go do ust i się zaciągnęła.
- Potrafisz coś nieźle spierdolić Malfoy. Nie mogłeś mieć jakiegoś systemu ochrony, czegokolwiek ? - powiedziała, i choć słowa mogły wskazywać, że była zła, to ton jej wypowiedzi ponownie był obojętny.
- Miała ją zabić w tym tygodniu, teraz będę się musiała z nią męczyć.
- Boisz się, że mogą nas ze sobą powiązać? - Spytał z ironicznym uśmiechem na ustach.
- Właściwie to właśnie wpadłeś na świetny pomysł. Mam nadzieję, że dobrze potrafisz udawać. - Powiedziała, a przez jej twarz przebiegł ten uśmiech co kiedyś na lekcjach gdy profesor zaczynał pytanie, a jej ręka już była w górze.
- Słuchaj bo nie będę dwa razy powtarzać. Spotkam się z Ginny wyjawię jej w sekrecie, naszą tajemną miłość i jak nas połączyło uczucie. To jedyny sposób żeby wyjaśnić moją obecność u ciebie z samego rana. Trochę zajmie zanim nam uwierzą, ale damy radę. Poza tym nikt nie będzie negował faktu, że przebywamy razem. Będę mogła do końca zdjąć z ciebie zaklęcie, a twój ślizgoński tyłek pomoże mi w paru zadaniach.- Skończyła, na co jego śmiech rozległ się po całym gabinecie. Może i był udawany i nieco nie poważny, ale ciężko mu było inaczej zareagować. Dopiero kiedy się uspokoił zdał sobie sprawę, że Hermiona nie żartuję.
- Hmm no to koteczku będzie prawdziwa zabawa. - Powiedział, a w głosie było słychać wyraźną sugestię.
- Nie licz na zbyt wiele Malfoy. Słyszałam jaki jesteś w łóżku - byłbyś dla mnie startą czasu. Będziemy w kontakcie. Na razie. - Powiedziała i wyszła zatrzaskując za sobą drzwi. Draco został w gabinecie sam, nagle cały jego dzień wydawał się lepszy. W końcu coś zaczynało się dziać. A poza tym czyżby Granger rzuciła mu wyzwanie..
// Zapewne zauważyliście, że na blogu pojawiły się reklamy. Postanowiłam sprawdzić jak działa możliwość zarobienia na blogu, a nuż coś się uda ;) Mam tylko nadzieje, że nie będzie to dla was zbytnio uciążliwe. Pozdrawiam gorąco Syntia
PS. sesja się skończyła, jednak dalej kiepsko u mnie z czasem, więc aktualnie nie dam rady wpaść na wasze blogi Przepraszam.
,,Od pamiętnego poranka z Hermioną minął tydzień'' Serio? Mi się wydaje, że dwa miesiące :) No wiesz, nie mogłam się powstrzymać ^.^
OdpowiedzUsuńJuż wchodzę żeby nawytykać Ci, że nic nie dodajesz, a tu nowy rozdział. Moja początkowa mina: O.o Naprawdę nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. No bo powiedz, czy może być coś cudowniejszego niż nowiutki rozdział u cb? Dla mnie nie :)
Akcja się rozkręca, a Miona zaczyna bawić. Baaaardzo mi się to podoba. Malfoy zaczna coś czuć czyli mamy postępy. Hm, została nam jeszcze te stwierdzenie Hermiony o pewnych umiejętnościach Smoka, ale ze względu na swój wiek nie zagłębiam się w tym temacie. Podsumowując? Masz mi z nicości wstrząsnąć czas na pisanie kolejnej notki, bo ja przez ciebie usycham. Jak kwiat bez życiodajnej wody (och, jak poetycko! ;D)
Kocham to oraz Ciebie więc pozdrawiam, całuję, ściskam, przesyłam wirtualne buziaki i na co tam jeszcze będziesz miała ochotę :)
Twoja Luar Princesa ♥
Wow co za komentarz ;) Dziękuję ślicznie ;) Mnie się bardzo podoba że tobie się podoba ;) I postaram się wyczarować czas ;) Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam ;))
UsuńRozdział wow:D
OdpowiedzUsuńSzkoda, ze minęło tyle czasu, ale rozumiem ;)
Będą udawać, oboje są wyrachowani, wiec jedno wiem na pewno będzie sie działo :D
Weny.
Pozdrawiam,Lili.
Dziękuje ;) No będzie się działo ;] ;]
UsuńCześć kochana.:)
OdpowiedzUsuńJa tak krótko dziś, bo czas mnie goni.:)
Bardzo dobry rozdział.!
Liczę na rozwój sytuacji pomiędzy Dramione.:P
Pozdrawiam,
la_tua_cantante_
Dzięki wielkie ;)
UsuńWspaniały rozdział :)
OdpowiedzUsuńDzięki ;)
UsuńTajemniczy, nieprzewidywalny, ale fajny :) . Zagadkowa Hermiona mi się podoba i roztargniony Malfoy również. Zachęciłaś mnie tym pomysłem udawania zakochanych - już czuję, że się rozkręci, dlatego nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! :) .
OdpowiedzUsuńżyczę weny :*
pozdrawiam, Zou.
Hej ;) dzięki, szczególnie za określenie nieprzewidywalny;) o to mi chyba najbardziej chodziło ;))
UsuńPrzeczytałam rozdział, bo byłaś gdzieś w polecanych i za bardzo nie wiem, o co chodzi. Ale podoba mi się Twoja pisanina i jak będę miała czas, to tu zajrzę i zacznę od początku ; ) Na razie powiem tylko, że bardzo fajnie opisałaś uczucia Draco odnośnie ludzi na ulicy i ciekawi mnie, jak to się dokładnie stało, że Hermiona była u niego w domu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
nie-wiadomo-jak.blogspot.com
Hmm ciesze się że zajrzałaś, faktycznie bez czytania całości ciężko się połapać, więc zapraszam do początku bądź jak chcesz tylko luknąć na to jak pisz to może pierwsza część miniaturki ;)
UsuńTak jak się spodziewałam nie rozczarowałaś mnie i opowiadanie jest świetne w dodatku mega ciekawe .
OdpowiedzUsuńTyle tutaj zagadek i tajemnic ;)
Czekam na kolejny rozdział ;]
Mam nadzieje,że szybko sie pojawi ;]
pozdrawiam ;*
http://polecalnia-dhl.blogspot.com/
Dziękuje ślicznie. Cieszy mnie, że chciałaś poświęcić czas żeby przeczytać całość i to w tak krótkim czasie.
UsuńWitam w gronie czytelników i pozdrawiam ;))
Jejku... Tak cudownie się to czyta... W Twoim opowiadaniu Hermiona jest taka jaką sobie zawsze ją idealizowałam... Idealna... Przebiegła... MOim zdaniem oni zawsze do siebie pasowali... Ciekawa jestem jakich historia potoczy się dalej...
OdpowiedzUsuń