24 sierpnia 2014

Noc wzywa - chodź i zagraj

Założyłam koronkową bieliznę i obcisłą sukienkę. Pozwoliłam żeby kawałek stanika wystawał kusząco spod czarnej sukienki. Nie wiedziałam czy robię dobrze, raczej byłam przekonana, że karma kiedyś mnie dopadnie i z całym impetem wróci wszystko to co zdążyłam zrobić. Mimo to nie miałam zamiaru przestać, stałam się pewna siebie i wolna. Po zakończeniu wojny wpadłam w wir pracy i obowiązków, resztę dnia zajmował mi Ron i jego wieczne narzekania na wszystko wokół siebie. Nie pamiętałam co dokładnie przelało czarę, ale wiedziałam że jeszcze może tydzień takiego życia i z pewnością ktoś by ucierpiał dużo bardziej. W ciągu jednego dnia zerwałam z Ronaldem, zmieniłam pracę i całe swoje życie. Zaczęło się niewinnie od włosów. Sekret tkwi w tym, że gdy kobieta drastycznie zmienia fryzurę to pierwszy znak ostrzegawczy, wołanie o pomoc i słowa, które rozbrzmiewają – chcę czegoś innego! Całym problem opiera się jednak w następnym etapie, kiedy dochodzi się do wniosku, że kolor i uczesanie nic nie zmieniają. Wtedy zostają dwa wyjścia. Pierwsze to tkwienie w aktualnym życiu bez możliwości zmian i nadzieja, że kiedyś uda się zaakceptować stan rzeczy. Najczęściej wybór ten skutkuje zgorzkniałym charakterem i zatruwaniem życia wszystkim dookoła. Jest jeszcze drugi sposób – zmiana. Wydaje się proste, łatwe i oczywiste jednak wymaga dużo więcej zachodu. W moim przypadku  poszło zadziwiająco szybko, wszystko za sprawą clubu Black Rose w Paryżu. Na pierwszą imprezę poszłam sama, nie do końca wiedziałam nawet jak się ubrać. Założyłam wtedy coś w miarę grzecznego i ruszyłam niepewnym krokiem na podbój parkietu i męskich serc, w efekcie wracałam do domu sama. Jednak samo wyjście dało mi bardzo dużo. Widziałam kobiety przyciągające towarzystwo samym wzrokiem. Ich kuszący ruch bioder i wyzywające pozy hipnotyzowały. Już następnego dnia robiłam wszystko aby się wpasować. Wyrzuciłam całą szafę i poszłam na ogromne zakupy. Wróciłam ogromnie zadowolona. Tydzień później na kolejnej imprezie to ja przyciągałam wzrok. Do domu wróciłam sama, ale z czternastoma nowymi kontaktami w telefonie. Na randki umówiłam się z pięcioma facetami. Z żadnym z nich nie wyszło nic poważnego. Powoli zaczynałam się nudzić. Uważałam że wszyscy są tacy sami. Najbardziej irytowały mnie komplementy. Były takie płytki i bezczelne. Jednocześnie spotykanie się z tymi wszystkimi facetami bawiło mnie. Zakochany wzrok i maślane oczy były dla mnie po prostu śmieszne, a uzyskanie ich nie stanowiło żadnego wyzwania. Z imprezy na imprezę stawiałam sobie co raz to nowe cele. Wybierałam najprzystojniejszych na parkiecie i za każdym razem mi się udawało. Doszło do tego, iż interesowali mnie ci którzy byli zajęci. W pewnym momencie tylko ktoś zakochany był dla mnie wyzwaniem. W większości przypadków udawało mi się odbić faceta bez większych problemów. Jakby w ramach zemsty za ich niewierność i naiwność z takimi najszybciej kończyłam znajomość.
Pamiętnego wieczoru miałam na sobie czarna sukienkę i czerwoną koronkową bieliznę pod spodem. Do tego założyłam bardzo wysokie obcasy i rozpuściłam włosy. Spacerowałam alejką Paryża, zmierzając do wyznaczonego celu. Czarne róże w koszach przed wejściem sygnalizowały, że klub jest otwarty i czeka na swoich gości. Lubiłam klimat jaki tam panował, chociaż teleportacja na tak duży odcinek dużo mnie kosztowała zdecydowanie było warto. Nie miałam również żadnych problemów z językiem, bo większość klubowiczów to turyści. Kiedy weszłam do środka uderzył we mnie zapach mugolskich papierosów i gwar muzyki. Z spokojem wyciągnęłam z torebki papierosa. Nigdy nie nosiłam zapalniczki, zawsze znajdował się jakiś chętny. I tym razem było podobnie. Gdy tylko podniosłam papieros do ust ktoś odpalił mi mugolską używkę. Odwróciłam głowę żeby podziękować i natrafiłam na szare oczy i blond czuprynę. Musiałam przygryźć wargę, aby nie krzyknąć Malfoy na całe gardło.
-My się chyba nie znamy. Draco – Powiedział i wyciągnął do mnie rękę. W mojej głowie powstał szatański plan. Wyzwanie samo mnie powitało.
- Jane – Odpowiedziałam i podałam dłoń ślizgonowi. – Nie widziałam Cię tutaj wcześniej. – Stwierdziłam i uśmiechnęłam się zalotnie.
- Faktycznie, to mój pierwszy raz, jestem w Paryżu przejazdem. – Powiedział i wskazał miejsca przy stoliku. Skinęłam głową na znak potwierdzenia i poszłam przodem. Chciałam mu się w końcu odpłacić. Tę noc miałam zamiar zakończyć pocałunkiem albo nawet czymś więcej. Postanowiłam, że kiedy Malfoy tylko złapie haczyk poinformuję go z kim spędził wieczór. Nie liczyłam tylko na tak dobrą zabawę. Musiałam mu przyznać, że potrafi rozmawiać z kobietami. Cały czas był szarmancki i uprzejmy. Nie było nawet sekundy niezręcznej ciszy, rozmowa była na poziomie. Zaczęliśmy niewinnie, kto czym się zajmuje i co robi w Paryżu. Nie zdradzałam mu zbyt wielu informacji, on z resztą również mnie okłamał. Powiedział, że zajmuje się drobnymi sprawami, zamiast przyznać iż prowadzi dobrze działającą firmę zajmującej się między innymi handlem nieruchomościami czy wprowadzaniem czarodziei na giełdę. Nie sądziłam, że będzie omijał fakty, którymi mógłby się chwalić. Większość kobiet leci na pieniądz, dlaczego więc przy mnie na ich temat milczał.
- Często tu bywasz? – Zapytał niewinnie z delikatnym błyskiem w oku.
- Parę razy w miesiącu. – Odpowiedziałam i przygryzłam wargę. Przecież nie mogłam mu powiedzieć, że w każdą sobotę i czwartek.
- A jak tobie podoba się na pierwszy raz tutaj? – Zapytałam, starając się odwrócić jego uwagę od mojej osoby.
- Klub niczego sobie, ale znalazłem doskonałe towarzystwo. – Powiedział, a przez jego twarz przemknął uśmiech. Mimowolnie pomyślałam, że wygląda tak bardzo pociągająco. Nie zauważyłam, aby w Hogwarcie chodził roześmiany. Nawet jako dziecko miał raczej pochmurny nastrój. Teraz było inaczej - uśmiechał się szczerze.
- Królestwo za twe myśli. – Powiedział, skutecznie wyrywając mnie z wspomnień.
- Oj, nie chcesz ich poznać. Później musiałabym Cię zabić. – roześmiałam się. Po chwili swobodnie dyskutowaliśmy o książkach, kuchni, czy nawet upodobaniu do mugolskich używek. Kiedy odpalał mi kolejnego papierosa w trakcie rozmowy zwróciłam uwagę na jego ręce, nie widniał już na nich mroczny znak. Przez chwilę zwątpiłam czy aby na pewno miałam do czynienia z tym Malfoy’em. Pozwoliłam zaprosić się na parkiet i poprowadzić. Tańczyliśmy płynnie zatraceni we własnych ruchach. Cały czas trzymał mnie blisko siebie, jednocześnie czułam jakbym należała do niego. Żaden inny mężczyzna nawet nie odważył się spojrzeć w moją stronę. Każdy który chciał podejść natychmiast odstraszany był twardym wzorkiem Malfoy’a. Przy trzecim tańcu złapałam kontakt wzrokowy z brunetem tańczącym niedaleko. Chciałam sprawdzić jaka będzie reakcja Draco.
- Już chcesz mi uciec? – Wyszeptał wprost do mojego ucha. Przyjemny dreszcz przeszedł moje ciało. Przyciągnął mnie do siebie mocniej. Po czym złożył delikatny pocałunek na mojej szyi. Odsunęłam się trochę i spojrzałam mu wyzywająco w oczy. Gdyby ktoś inny pozwolił sobie mnie od tak pocałować zapewne po prostu odwróciłabym się i poszła bawić z nową zabawką. Jednak z Malfoy’em nie mogłam po prostu odpuścić. Wpatrywałam się w jego oczy i widziałam w tych szarych tęczówkach pożądanie. Po paru imprezach dobrze nauczyłam się rozpoznawać ten wzrok. To był etap w którym mogłam już zadać planowany cios. Na początku myślałam, że odważę się na więcej. Jednak plany bycia wyzwoloną i szaloną kończyły się na granicy mojej przyzwoitości. Pocałunek był czymś na co maksymalnie mogłam sobie z nim pozwolić.
- Może wyjdziemy na zewnątrz? – Zaproponowałam cicho. Moja pewność siebie gdzieś uleciała. Jednak postanowiłam dokończyć swoje zamiary i wyjawić mu kim jestem. Gdy tylko opuściliśmy klub, poszliśmy usiąść na jednej z ławeczek w okolicy. Było już grubo po północy, naglę brak jakiekolwiek sweterka wydawał mi się głupi.
- Proszę – Powiedział Malfoy i chciał mnie okryć swoją kurtką. Zatrzymałam jego rękę zanim położył materiał na moich ramionach.
- Nie, jeszcze pobrudzisz szlamem. – Wysyczałam i patrzyłam jak jego oczy się rozszerzają. Właśnie wtedy dokładnie zrozumiał z kim spędził wieczór. Odwróciłam wzrok i nie chciałam podnosić głowy. Czułam się podle. Pierwszy raz od dawna, naprawdę miałam wyrzuty sumienia. Okłamałam go bez najmniejszego wahania. Jednak wyjawienie prawdy sprawiało mi niemal namacalny ból. Ten wieczór był naprawdę udany, gdyby to był ktokolwiek inny za pewne byłaby to moja ostatnia noc w klubie. Później może zaczęlibyśmy się spotkać, a ten przystojny mężczyzna zrobiłby kolacje o której wcześniej wspomniał. Jednak szczęście nie należało do mnie. Mimo że kiedyś z całego serca nienawidziłam blondyna, w tę noc oddałabym dużo żeby nie patrzył na mnie z takim obrzydzeniem i rozczarowaniem. Nie miałam odwagi spojrzeć po raz kolejny na niego. Wpatrywałam się bok ulicy. Usłyszałam kroki jak odchodził. Nie powiedział zupełnie nic.
Cisza mnie przeraża, bo krzyczy całą prawdę* -pomyślałam i zakryłam twarz dłońmi. Wsłuchiwałam się w otaczająco ciszę i rozkoszowałam pięknem nocy. Pod płaszczem ciemności łatwo było mi ukryć jedną łzę wstydu spadającą po moim policzku. Po chwili po raz kolejny do moich uszu doszedł dźwięk kroków. Odwróciłam się z nadzieją, że być może Malfoy zawrócił, aby powiedzieć cokolwiek. Chciałam żeby mnie nawet zwyzywał, tylko nie pozostawiał samą z swoimi myślami. Zamiast niego zobaczyłam trzech mężczyzn. Każdy z nich był wyższy i silniejszy ode mnie. Stałam jak sparaliżowana. Wszyscy byli mocno pijani.
- Zabawimy się maleńka. – Zrozumiałam z pijackiego bełkotu jednego z nich. Tego dnia nie miałam przy sobie różdżki. Widmo zakończonej wojny dawało mi złudne poczucie, że całe niebezpieczeństwo świata minęło wraz z obróceniem Voldemorta w pył. Podeszli na tyle blisko mnie iż czułam od nich nieprzyjemny zapach wódki. Byli ubrani w drogie garnitury, jednak już w nienajlepszym stanie. Typowa wysoka klasa, myśląca że mogą wszystko. Zrobiłam krok w tył i potknęłam się przez obcas który ugrzązł pomiędzy kostkami brukowanej uliczki. Od upadku dzieliły mnie sekundy. Odbiłam się od czyjej klatki piersiowej. Z strachu chciałam jak najszybciej uciec, jednak silna dłoń mnie mocno przytrzymała.
-Chodźmy stąd. – Usłyszałam cichy głos Malfoy’a przy uchu. Kiedy odwróciłam się do niego ścisnął mnie mocniej i zasłonił sobą. Po chwili usłyszałam dźwięk rozbijanego szkła. Draco zwinął się nieznacznie i popchnął mnie do przodu żebym mogła uciec. Sam miał na plecach rozbitą butelkę po wódce. Szybko wymierzył cios rozwalając przy okazji nos jednemu z napastników. Nawet gdyby chciał nie miał szans jeden na trzech. Nie zważając na nieprzyjemne towarzystwo wyprowadził mnie na bezpieczną odległość i teleportował. Wylądowaliśmy w jego pokoju hotelowym w Paryżu. Dopiero w świetle zauważyłam jak poważną ma ranę.
- Daj opatrzę. – Powiedziałam i pokazałam mu na plecy. Sączyła się z nich nieprzyjemnie krew.
- Nie musisz, jak się mnie brzydzisz. – Wysyczał i w złości poszedł do łazienki. Nie zważając na nic wbiegłam za nim. Stał oparty o umywalkę i zaciskał z bólu zęby.
- To nie ja się ciebie brzydzę ale ty mnie. I dobrze o tym wiesz. Gdybyś wiedział kim jestem wcale byś ze mną nie rozmawiał. Ale teraz Malfoy mam to gdzieś, opatrzę cię czy ci się to podoba czy nie. – krzyknęłam wściekle. I podeszłam do niego bliżej. Nie odzywał się. Po woli rozcięłam mu resztę koszuli i usunęłam szkło. Rany na szczęście nie były tak głębokie jak na początku mi się wydawały. Na jego plecach dostrzegłam stare blizny. Nagle zrobiło mi się go żal. Był tak blisko czystego zła, że pewnie nie raz musiał oberwać. Nigdy wcześniej nie myślałam o tym w ten sposób.
- Weź moją różdżkę. – powiedział kiedy skończyłam przemywać rany. Bez słowa wzięłam największą własność czarodzieja i wyszeptałam zaklęcie. Jedno lecznicze za drugim. Po chwili na plecach zostały tylko delikatne ślady. Odłożyłam różdżkę na stolik i opuściłam łazienkę bez słowa. Nie patrzyłam na reakcję Malfoy’a. Nie podziękowałam mu też za pomoc. Nie chciałam nawet myśleć co mogłoby się stać, gdyby się tam nie pojawił. Czułam na sobie nieprzyjemny wzrok recepcjonistki, gdy wychodziłam z hotelu. Za pewne musiała pomyśleć, iż byłam tylko panienką na jedną noc. Kiedy wyszłam na zewnątrz padał delikatny deszcz. Stałam tak przez chwilę mając nadzieje, że zmyje ze mnie wszystkie nieprzyjemne uczucia tej nocy, ale przy tym nie draśnie przyjemnej części wieczoru z blondynem. Te wspomnienia chciałam zachować.

- Przeziębisz się. – Usłyszałam i poczułam delikatny materiał kurtki na swoich ramionach. Chwilę później do moich nozdrzy uderzył zapach dobrze znanych męskich perfum. – Od początku wiedziałem, że to ty Granger. – Usłyszałam i zbierając w sobie cała odwagę odwróciłam się w jego stronę i wyszeptałam ciche Przepraszam.   


// *  cytat z piosenki Pink - Sober (tytuł także) 
Witam, mam nadzieję, że się podobało i nie było zbyt słodko. Czasem trzeba tradycyjnego dramione <3
Pozdrawiam Syntia 
Ps. Jak wam się podoba nowy szablon?? 

30 komentarzy:

  1. Małpka z krwi i kości. Wiesz co Ci powiem? Chcę drugą część, o! I nie chce słyszeć żadnego ale. To nie może się tak skończyć.
    Miniaturka świetna! Nie spodziewałam się takiego rozwoju wydarzeń po przysłanych zapowiedziach. Potrafisz mnie zmylić i zaskoczyć, Paskudo!

    Granger niby odważna kocica, która postanowiła zostać łamaczką męskich serc! Tego bym się po niej nie spodziewała, ale ludzie się zmieniają, prawda? Zresztą, ten moment, w którym poczuła wyrzuty sumienia utwierdził mnie w przekonaniu, że to wciąż ta nasza Gryfoneczka!
    I Malfoy, samiec alfa, super bohater feralnego wieczoru w klubie, a na samym końcu troskliwy facet, który tak naprawdę chciał przekonać Hermionę do siebie. BOMBA!

    Szablon, jak już mówiłam, piękny. Jestem nim zauroczona!

    Jak zwykle czekam na więcej,
    Twoja Małpka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ... no dobra zobaczymy :P

      Dzięki wielkie małpko :P No mają coś z dawnych siebie plus coś nowego ^^

      Usuń
  2. świetne ;) kocham dramione ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Promise!
    Chcemy kolejnej części! Chcemy kolejnej części! Bo jak nie to strzelę focha! Z przytupem! :D
    Miona taka odważna. Miona taka silna... A jednak żałowała swojej gry. Dobrze, że sama podjęła decyzję o zmianie, bo jak to mówią - nowa fryzura, nowe życie ... czy jakoś tak...
    W każdym bądź razie jestem zadowolona z jej postawy. Oczywiście z tego, że postanowiła się zmienić, bo choć jestem osobą z natury wredną, złośliwą i niemiłą, to nie lubie kiedy inni bawią się czyimiś uczuciami.
    Postawa Draco owiana tajemnicą. Niby wesoły, tu zaraz odejdzie, a później obroni przed zbirami. Gdzie tu logika?! A zapomniałam. To Dramione. A skoro dramione to i Draco, a on taki jest =>
    Czyli moje zdanie znasz, wiesz że czekam i teraz dowiadujesz się o moich pozdrowieniach B-)
    Koffam ~ Luar Princesa ♥
    Ps. Szablon śliczniutki, a dziwność komcia zwalam na późną porę ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :P dla mnie komentarz bardzo logiczny :P No chyba się będę musiała zastanowić nad drugą częścią :P

      Usuń
  4. I ja zgadzam się z Promise, ja też chcę koniecznie drugą część! Zostałaś przegłosowana, he he. :D
    Miniaturka oczywiście jest naprawdę cudowna i czytałam ją z zapartym tchem. Ja coś podejrzewałam, że Malfoy wie, że owa Jane jest Granger. No i proszę!
    Draco bohater - mrau, lubię to.
    Czekam na kolejną część miniaturki (!) i nowy rozdział. :P

    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :P za niedługo coś się powinno pojawić :P

      Usuń
  5. Jezus Maria !
    Kobieto !
    Ta miniaturka jest jakimś internetowym napięciem erotycznym. Nie wiedziałam co będzie aż do samego końca. Genialne !!!
    Layls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się że cię troszkę zaskoczyło :P

      Usuń
  6. Wow,strasznie mi sie podoba ^^ Czekam na dalszą część i kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam i życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całą miniaturkę przeczytałam jednym tchem. Była idealna, ja chcę więcej ;) będzie druga część? Proszę ;)
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, no chyba nie mam wyjścia i będzie druga część ;P

      Usuń
    2. Strasznie się cieszę, że będzie kolejna część, masz mnie o niej poinformować :D
      A teraz ja zrobię trochę spamu za co przepraszam :)
      Zapraszam na nową miniaturkę :)
      nie-oceniaj-po-pozorach-dramione.blogspot.com

      Usuń
    3. Ostatnio napisałaś, że miniaturka "Za barem" Ci się spodobała więc zapraszam na 2 część :)
      http://nie-oceniaj-po-pozorach-dramione.blogspot.com/2014/09/za-barem-cz-ii.html

      Usuń
  8. Naprawdę piękna miniaturka. Masz rację, czasami takiej potrzeba, aż normalnie sama do siebie się uśmiecham. Dziękuję Ci za to, brakowało mi czegoś słodkiego i tak dobrze wymyślonego.
    Mimo, że postać Hermiony z początku nie bardzo do mnie przemówiła, obawy przeszły zaraz w następnym akapicie :) .
    Czekam na kolejny rozdział i oczywiście miniaturkę. :)

    pozdrawiam, Zou.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No klasyka dramione zawsze poprawia humor ;)
      Dzięki wielkie ;))

      Usuń
  9. Super! Boskie!
    Pozdrawiam i weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Miniaturka super,ale czuje niedosyt,ja tez chce druga czesc...pomyslisz o tym?Prosze,Ewa

    OdpowiedzUsuń
  11. No myślę, że druga część się pojawi ;)
    Dzięki za opnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzisiaj na krótko, wybacz ! <3
    W ogóle i tak nie wiem, co napisać bo wszyscy już napisali u góry co sądzą...Było uwodzicielsko i odważnie...Pięknie ! :)

    co-serce-pokocha-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. HAHAHA mówiłam Ci, że musi być druga część i widzisz ile ludzi się ze mną zgadza? . Zostałaś zmuszona do napisania kolejnej części!! :D:D :*

    OdpowiedzUsuń
  14. NIE,NIE,NIE!
    Ja chcę drugą część!
    Proszęęęęęęę...
    Ta jest genialna tylko co będzie dalej!
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie tylko jeszcze nie wiem kiedy i jaka dokładnie :P
      Dzięki ;)

      Usuń
  15. Cudowna jest ta miniaturka... Fajnie by było przeczytać jej kolejną część... Poproszę kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna będzie ;)
      Dziękuję ci bardzo za ten komentarz jak i wszystkie inne ;) Na prawdę podziwiam, że chciało ci się komentować całość ;)
      Będę trochę bezczelna i zaproszę cie jeszcze na drugi blog :P
      Jeszcze raz bardzo , ale to bardzo dziękuję ;) Niesamowite uczucie czytać wszystkie komentarze ;)

      Usuń