20 sierpnia 2014

Rozdział XI

    Każdy człowiek - czarodziej czy mugol jest w stanie podać takie wydarzenie w swoim życiu, które z chęcią by wymazał. Nawet dziecko może opowiedzieć o sytuacji, która mu nie odpowiadała. Tyle tylko, że tak na prawdę wcale nie chodzi o wydarzenia, ale o uczucia im towarzyszące. Ludzie nie płaczą z powodu czyjejś śmierci, płaczą przez ten palący ból w sercu. Wylewają łzy z tęsknoty za pięknymi uczuciami jakie się dzieliło z daną osobą. Nie raz chcieliby, powrotu kogoś z egoistycznej potrzeby zaznanej wcześniej miłości. Mało kto jest w stanie zdobyć się na prawdziwe współczucie nie przepełnione własnymi celami i trwające dłużej niż parę minut. Gdyby faktycznie uczucia były szczere i nie podyktowane troską o samego siebie, czy nie łatwiej byłoby zmienić świat. Umiejętność empatii powinna sama w sobie motywować do działania. Jednak przeważnie jest ona zagłuszana przez dźwięk obawy o własne sprawy. Dlatego zaklęcie Dumbledora było tak skuteczne. Wystarczyło zmienić pewne fragmenty w danej osobie, jej postrzeganiu świata. Zaklęcie miało parę etapów. Po kilkukrotnej próbie złamania czaru u różnych osób Hermiona była już w stanie zdefiniować, jak to nazywała - części stałe. Zazwyczaj pierwszy etap to niepohamowane uczucia, często płacz. Następnie przechodziło się do zobojętnienia względem samego siebie. Kiedy człowiek przestaje odczuwać potrzebę dążenia do własnych celów, powoli zatraca się przeżywaniu dnia nie korzystając z niego. Czasem stary dyrektor nie pozbywał się wszystkich cech, tylko te które uważał za niebezpieczne. Przez to, to co pozostało stawało się wyostrzone. Zdrowe zainteresowania przechodziły w nieokiełznaną pasję. Szczęście mieli ci, których upodobania miały szeroką gamę. W innym wypadku, groziła co najmniej depresja po osiągnięciu perfekcji w danej dziedzinie. Jak na razie Hermiona miała cztery przypadki na których użyto tej magii. Jeden zakończył się śmiertelnie zanim jeszcze zdążyła zrobić coś konkretnego. Pozostałe trzy były na tyle delikatne iż nie wymagały specjalnych umiejętności do zdjęcia zaklęcia. Teraz natomiast siedział przed nią piąty przypadek i wszystko wskazywało no to, że prawie tak tragiczny jak jej własny.
- Dobra tłumacz o co z tym chodzi ? – powiedziała wpatrując się w książkę leżącą w jej dłoni.
- To gra, Granger nic więcej – Powiedział Malfoy lekko rozbawiony powagą sytuacji. Jego mina nie wyrażała żadnych wyższych emocji. Ton miał jednostajny i spokojny. Książka która przed chwilą doprowadziła do obłędu tamtego chłopaka dla niego zdała się być normalnością.
- Dobra spróbuje wyjaśnić to powoli, tak co być zrozumiała – powiedział, a przez twarz Hermiony przemknął grymas irytacji. Nie lubiła kiedy zagadki muszą czekać. Chciała je rozwiązywać sprawnie i szybko, a później znajdować inne jeszcze bardziej skomplikowane.  – W rodzinach czystokrwistych czarodziei panują zgoła inne zasady. U nas np. moja matka była wniebowzięta jak zabiłem świnkę morską. To były moje pierwsze przejawy mocy, chciałem przesunąć coś z półki i użyłem trochę za dużo magii. W każdym razie w wyniku wypadku świnka zginęła. Wtedy byłem dzieciakiem i było mi żal. Za to rodzice uznali to za coś wyjątkowego, jakbym w krwi miał bycie mordercą, albo inaczej idealnym śmierciożercą. Takie skłonności u nas były czymś dobrym. Nie rozumiałem tego wtedy. Właściwie dalej nie rozumiem. Pamiętam jak Narcyza opowiadała coś o jakieś dawnej przepowiedni, która określa że jeżeli pierwszym zaklęciem dziecka będzie avada będzie one silne i iście ślizgońskie. – Dokończył, a widząc zniecierpliwiony wzrok Hermiony zaczął przechodzić do sedna sprawy. – To co trzymasz w dłoniach to gra. Narcyza i Bella miały takie zajęcia w Hogwarcie. Chodzi o to, że wychowywane w duchu krzywdzenia innych z czasem staję się to nawykiem. Tak więc obie bawiły się kto więcej ludzi przyprawi o obłęd. Na początku było to niegroźne, taki stan utrzymywał się parę godzin. Ale w końcu moja matka chciała udowodnić swoją wyższość i stworzyła właśnie to. – Skinął głową w stronę księgi. Po chwili wstał i wziął ją do rąk. Zaczął przeglądać strony.
- Co ty! – krzyknęła Hermiona wyrywając mu księgę z rąk.
- Bo pomyślę, że się martwisz. – Z powrotem wyrwał księgę i uśmiechnął się kpiąco. Brunetka nie skomentowała jego słów, jedynie czekała na dalsze wyjaśnienia. – Na mnie nie zadziała, członkowie rodzin czystokrwistych są chronieni. Miało tylko likwidować szlamy i półkrwistych. Właściwie to nie wiem czemu nie działa na ciebie. Powinnaś mieć już poparzone dłonie czy coś. – Powiedziała i rzucił księgę w kąt.
- Skąd wiesz o tym wszystkim, zgaduje że Narcyza ci się nie zwierzała z jej zabaw – Powiedziała mrużąc oczy. Hermiona wyglądała jakby nie do końca Dracon’owi wierzyła. Było coś co nie dawało jej spokoju. Blondyn szybko zorientował się, iż kobieta nie jest pewna co do wiarygodności jego historii.
- Sprawdź jak chcesz – powiedział i przybliżył się do niej, a Granger jak na zawołanie przeniknęła do jego umysłu. Przewijała się przez wspomnienia. To co chciał jej pokazać wysunęło się na pierwszy plan. Zobaczyła małego chłopca o jasnej czuprynie, miał może z pięć lat. Draco siedział na schodach ukryty za wnęką, na dole w bogato urządzonym salonie przesiadywała jego matka razem z dwiema innymi kobietami. Hermiona żadnej nie była w stanie rozpoznać, na dodatek były dużo młodsze, nawet Narcyza wydawała się młodzieńczo beztroska, a przez to jej wyraz twarzy był inny od tego, który Gryfonka zdążyła poznać. Mimo to tajemnicze kobiety wydawały się jej dziwnie znajome, jakby ich cechy widziała już u kogoś innego. Jedna z nich miała czarne włosy i brązowe oczy, jej rysy były ostre, a śmiech perlisty. Druga natomiast miała ciemniejszy kolor skóry i była bardzo ładna. Głos słyszała jedynie Narcyzy. Były to właśnie opowieści z czasów Hogwartu. Mały Draco wsłuchiwał się w nie zaciekawiony. Palcami ściskał rąbek koszuli, co jakiś czas rączkami zatykał uszy jak jego matka opowiadała coraz straszniejsze historie. Jednak chłopiec czekał, najwyraźniej chciał się czegoś dowiedzieć. Po chwili do pokoju wszedł Lucjusz, Narcyza od razu wyrzuciła go za drzwi przy okazji nazywając odpowiednio. Nie chciała aby ktoś zakłócał jej wieczór z koleżankami przy butelce drogiego wina. Draco w tym momencie postanowił przerwać wspomnienie, uważał iż  Hermionie nie potrzebny do niczego byłby widok jego żałosnego ojca pod pantoflem bezwzględnej arystokratki. Jednak mężczyzna nie do końca wymierzył ile magii musi użyć, aby wyrzucić ją z umysłu. Zaklęcie odbiło się i na parę sekund to Draco był zaplątany w gęstwinie wspomnień Hermiony. Zobaczył ją przeglądającą podręczniki o sposobie zachowań nastolatków, później przeniósł się głębiej do pierwszych dni w Hogwarcie. Widział jej płacz w toalecie jęczącej Marty. Nie do końca świadom tego co robi zobaczył wspomnienie Hermiony jako dziewięcioletniej dziewczynki.
-Mamo, nie lubię tego psa. Ciągle szczeka przez co nie mogę oglądać bajki. – Skarżyła się dziewczynka, spoglądając za okno. Kilku letni owczarek państwa Smith groźnie warczał na przechodzącego obok kota. Nagle pies sąsiadów zaczął się dusić. Nie mógł już wydać z siebie najmniejszego dźwięku, po chwili miał problem z złapaniem powietrza. Widząc to matka Hermiony zasłoniła szybko okna i pogłośniła bajkę, aby tylko odwrócić uwagę córki. Z jej twarzy można było odczytać przerażenie. Kobieta zasłoniła dłonią usta, żeby nie krzyknąć i z obawą w oczach wpatrywała się w dziewczynkę, która nie mogła oderwać oczu od bajki. Pani Granger uspokoiła się dopiero słysząc ciche szczęknięcie dochodzące z podwórka.
- Wynoś się! – krzyknęła Hermiona odtrącając Malfoy’a od siebie. Jej wspomnienia z dzieciństwa były jedyną namiastką uczuć jakie kiedykolwiek zaznała. Raz za razem wracała do tych najbardziej intensywnych starając się zrozumieć, kiedy i co się zmieniło.
- Użyłaś czarnej magii – Powiedział spokojnie Dracon, wpatrując się w dziewczynę z niedowierzaniem. – mając kilka lat, użyłaś zaklęcia niewerbalnie, do którego potrzeba ogromnego pokładu złości. – Kontynuował nie zważając na jej próby uciszenia go. Widział jak Hermiona opada na kolana w geście bezsilności. Ta bezwzględna kobieta nie miała już siły, aby z nim walczyć. Po chwili zaczęła szeptać jakieś niezrozumiałe słowa pod nosem. Sekundę później po pokoju rozchodził się jej śmiech.
- Poważnie myślałeś, że to zrobi na mnie wrażenie. Umiałam jako dzieciak więcej od Ciebie wielki mi coś. – Powiedziała wstając z podłogi. Podeszła płynnie do stolika i nalała sobie kolejny kieliszek wina. Pociągnęła długi łyk, a na jej ustach pozostał kolor głębokiej czerwieni.
- Najwyższy czas żebyś wyszedł. Nie chce mi się dłużej dzisiaj z tobą rozmawiać. Wrócimy do tego. – Powiedziała starając się opanować ledwo dostrzegalne drżenie rąk. Wiedziała iż musi się jak najszybciej pozbyć mężczyzny z mieszkania.
- Chyba żartujesz, nie możesz mnie od tak wyrzucić. – Powiedział i od razu poczuł ból. Hermiona wpatrywała się w niego z wyraźną wyższością. Przysięga pozwalała jej na wiele. A ogromna wiedza magiczna, którą posiadała otwierała drzwi do najmroczniejszych zaklęć. Draco westchnął ciężko i skierował do wyjścia. Kiedy była pewna, że chłopak jest daleko rzuciła ochronne zaklęcie, zamknęła drzwi i usiadła na kanapie. Zakryła twarz dłońmi, po jej policzkach popłynęły pojedyncze łzy. Symbol oczyszczenia dyrektora, w myślach Granger przeklinała go za tak ckliwy pomysł. Draco pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że dotykając tak dalekich wspomnień naruszył barierę. Jednak odnowione zaklęcie działało perfekcyjnie. Na początku swoich poszukiwań dziewczyna chciała zdjąć czar. W pewnym momencie udało jej się odblokować część zaklęcia. Aby to zrobić musiała dokładnie poznać ostatni etap. Kiedy w końcu udało jej się, to co poczuła było niewyobrażalne. Tak jakby jej emocje nigdy nie zniknęły tylko chowały się za jakąś mroczną kurtyną. Każde zabójstwo, przykre słowo czy strata kogoś pozornie nieistotnego wywoływały ogromny ból. Owszem miała przebłyski radości, ale zbyt nikłe aby mogły stanowić zapłatę za to co musiałaby nieść na swoich barkach. Z godnościach przywróciła czar na samą siebie. Tamtego dnia Hermiona postanowiła iż pokona Albusa jego własną bronią. To co zrobił jej stworzyło idealnego żołnierza do walki z Voldemortem. Zawsze trzeźwy umysł, w najgorszych sytuacjach brak przerażenia w oczach. Nieporadność ludzka została w niej wyeleminowana, a zastąpiona pasją do zdobywania wiedzy, która w efekcie miała być wielką siłą. Gdy dyrektor rzucał na nią urok za pewne myślał, że robi coś dla większego dobra. Jak tylko uświadomiła sobie jego motywy, przybrała cel – przywrócenie wolnej woli. Chciała pokonać każdy urok, w którym ktoś bawił się w Boga. Przez wszystkie jej gry, misje czy zadania ani razu nie użyła zaklęcia Imperio. Zabijała raz za razem, wypruta z emocji mogła to robić. Jednak i to nie działo się bez powodu, w każdym wypadku było w obronie własnej. Na początku zawsze dawała drugą szanse tłumaczyła sytuacje w przypadkach, gdy ktoś był zniszczony do szpiku kości. Później kiedy nie korzystali z jej oferty zabijała. Tak jak ten chłopak, który dostał obłędu. Był mugolem, nie do końca wiedział kto ko szuka. Za to doskonale zdawał sobie sprawę jak zgwałcić drobną dziewczynkę. Jego pech polegał na tym iż trafił na dziecko pochodzące z świata magii. Anita, bo tak miała na imię zmarła, była radosną blondynka, przed którą powinna malować się przyszłość. Jej matka nigdy nie przestała szukać winowajcy. Do klucza zgłosiła się po roku poszukiwań na własną rękę. Hermiona przyjęła jej sprawę i wysłała odpowiednich ludzi. Wszyscy znali zasady. Każdy należący do jej stowarzyszenia musiał się podporządkować. Nie było tam miejsca dla niezrównoważonych szaleńców ogarniętych manią zła, ani dla dobrych duszyczek chcących uratować każdego. Klucz składał się z ludzi twardo stąpających po ziemi. Profesjonaliści, którzy też kiedyś zostali skrzywdzeni przez los. Kierowanie takim typem ludzi nie było proste. Jednak większość z nich potrafiła przestrzegać zasad, niektórzy potrzebowali ich aby funkcjonować. Kiedy wszystko zawodzi, zło wydaje się nie być jednoznaczne, dobro nie działa tam gdzie powinno pozostaje prawo i według niego najłatwiej żyć.
 Uspokojona i zmęczona Hermiona udała się do łazienki i wzięła ciepłą kąpiel. Nawet bez przeżywanie wszystkiego jej organizm się męczył. A użycie kilku trudnych zaklęć w ciągu dnia mocno ją wyczerpało. Brunetka tej nocy zasnęła spokojnie i bez uśmiechu na ustach tak jak od kilku lat. Ciągle tak samo.


   Następny dzień zapowiadał się dużo przyjemniej. Obowiązki czysto formowe powierzyła odpowiednim osobą, gra w parę z Malfoy’em powinna na chwilę ucichnąć aby nie wzbudzić zbyt dużych podejrzeń. Hermiona miała czas dla siebie. Włączyła telewizor i przełączała kanały. Wolałaby poczytać książkę, ale to mogłoby ją zbytnio wciągnąć. Przy śniadaniu zawsze słuchała radia, albo przeglądała kanały chciała wiedzieć co na bieżąco dzieje się w świeci zarówno czarodziejskim jak i mugolskim. Zatrzymała odbiornik na bajce. Tej bajce z jej wspomnienia, nie mogła uwierzyć, że po tylu latach nadal ją puszczali. Przełknęła głośno ślinę i próbowała zapanować nad sobą. Jak mantrę powtarzała słowa dobrze znanego jej zaklęcia lecz na pierwszej barierze były już zbyt widoczne pęknięcia. Pierwszy raz od bardzo dawna Hermiona poczuła uczucie paniki. Najwyraźniej czas trwałości jej czaru kończył się. Do wzmocnienia go potrzeba by czarnej różdżki, którą Potter bezmyślnie wyrzucił. Widziała jak Harry łamie różdżkę na pół i wyrzuca. Wtedy chciała go powstrzymać. Nawet nie wiedział co w tym momencie zrobił, jakiej potęgi pozbawił świat czarodziejów. Jeden z darów śmierci przepadł na zawsze bo złoty chłopiec sobie tak postanowił.
Kobieta wzięła do ręki proroka codziennego, aby odciągnąć nieprzyjemne myśli.
Romeo i Julia Londynu czy raczej Piękna i Bestia – głosił tytuł głównego artykułu. Poniżej ustawiono zdjęcie, na którym Draco całuje Hermionę w policzek na spotkaniu z Ginny. Nie tego spodziewała się panna Granger. Nawet nie miała ochoty czytać tych bzdur, przejechała tylko wzrokiem na koniec artykułu szukając podpisu autora. Jak się okazało na próżno, ckliwą historię napisał anonimowy autor. To pogarszało całą sytuację, im więcej osób na nich patrzy tym bardziej będą musieli być dokładni w szczegółach. Hermiona zrzuciła gazetę z stołu. Nawet nie zdała sobie sprawy iż zrobiła to pod wpływem złości…


// Mam mieszane uczucia co do tego rozdziału, więc jestem bardzo ciekawa waszych komentarzy. Pozdrawiam Syntia ;)) 


23 komentarze:

  1. Hej :)
    Muszę Ci powiedzieć, że z rozdziału na rozdział jesteś coraz lepsza ! Kocham Twoje opowiadania, są takie niezwykłe, owiane tajemnicą... Notka jeszcze bardziej mnie zaintrygowała. W ogóle ta cała sprawa z zaklęciem jest nietypowa i interesująca. Fajnie, że trochę się wyjaśniło. Nie zgadłabym, że Dumbledore mógł zrobić komuś coś takiego, tylko po to, aby być należytym wojownikiem przeciw Voldemortem. Hah, Lucjusz pod pantoflem Narcyzy...Ciekawa gra w sumie xD. Widzę, że już powstały plotki na temat związku Miony i Dracona więc czekam na dalszy rozwój wydarzeń ! ;33
    Podziwiam Cię...Prowadzisz dwa cudowne blogi !
    Życzę dużo weny.
    Pozdrawiam ;*

    co-serce-pokocha-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, takie słowa mnie bardzo cieszą ;) No mam nadzieję że wyszło troszkę jaśniej :)
      A Lucjusz mi zawsze pasował na pantoflarza, ta jego mina wydawała się zbyt twarda :P
      Jeszcze raz dziękuję ;)

      Usuń
  2. Cudowny rozdział. :) Wszystko coraz bardziej mnie ciekawi i nie mogę się wręcz doczekać kolejnych rozdziałów. Tworzysz taką fajną aurę tajemniczości, która dodaje tekstowi dużo walorów.
    Bardzo podoba mi się też relacja, jaką tworzysz między Hermioną, a Draco. Nic nie dzieje się zbyt szybko, wszystko idzie w swoim tempie.
    Ja też zwróciłam uwagę na uległego Lucjusza! Zawsze jakaś nowość. No i również zaciekawiła mnie gra Bellatrix i Narcyzy... ciekawe miały upodobania. No i czemu nie działa ona na Hermionę?
    Czekam na kolejny rozdział!

    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) No mam nadzieję, że uda mi się utrzymać to tempo ;))
      A nie działa na Hermionę bo ma takie a nie inne pochodzenie :P a jakie wyjdzie później ^^

      Usuń
  3. Wow, żeby wymyśleć taka historie trzeba miec niezla wyobraźnię ;)
    Super rozdział i nie mogę sie doczekać więcej :D
    Ciekawa jestem jak zmieni sie Hermiona i co to wgl będzie :D
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, no wyobraźnię albo mam coś nie po kolei w głowie :P jedno z dwóch na pewno ;))

      Usuń
  4. Po 1. Małpo znowu mnie nie poinformowałaś.
    Po 2. Matko, tak dawno nie było rozdziału, że musiałam sobie trochę przypomnieć o co chodzi :D.
    Po 3. Początek - mistrzostwo. Strasznie podobało mi się pierwsze, niestety tak prawdziwe zdania.
    Co do rozdziału, ogólnie wiele się nie wyjaśniło, a wręcz przeciwnie pokomplikowałaś sprawę jeszcze bardziej. :D

    W każdym bądź razie czekam na kolejny rozdział tu i na mojej ukochanej Niewiernej :D.
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po 1 kara za to że nie dodajesz rozdziału :P
      2. faktycznie :P sorry
      3. dziękuję
      chyba nigdy nie uda mi się tego całkiem wyjaśnić :P albo zacząc wyjaśniać nie komplikując :P
      Dziękuję ;**

      Usuń
  5. Napisałam taki, długi, piękny, pełen zwrotów akcji komentarz, a blogger mi go zżarł... :'(
    Rozdział mi osobiście bardzo się podobał i uważam, że warto było czekać. Dowiadujemy się nowej rzeczy o dzieciństwie Hermiony. Ta sytuacja była dość dziwna, bo jak można nieświadomie użyć czarnej magii? Poza tym matka Herm przyglądała się jej, jak ten pies zwijał się z bólu... Czyżby wiedziała coś o dziewczynce?
    Historia dzieciństwa Dracona była przedstawiona realistycznie. Nie powiem, że nie wolę Narcyzy jako dobrej kobiety, ale to przecież siostra Belli, więc musiała być w jakimś stopniu zła.
    Zastanawiają mnie też te dwie kobiety. Mam podejrzenia co do jednej, ale druga... Skąd Hermiona mogła je kojarzyć?
    Głupi Potter złamał czarną różdżkę. On nigdy nie powalał inteligencją, ale żeby zniszczyć insygnium! To równoznaczne z zbrodnią!
    Jestem ciekawa jak dalej potoczy się sprawa z barierą Herm.
    Weny, weny bo błagamy o więcej! :D
    Pozdrawiam i czekam
    Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No blogger ostatnio tak ma ;/ ja już pisze komentarze w notatniku i przyklejam bo złość mnie zżera jak mi kasuje :P
      Twój komentarz bardzo dużo mi dał bo dzięki niemu już wiem jak napisać kolejny rozdział :P a na dodatek chyba uda mi się jeszcze ciebie zaskoczyć ;))
      Dziękuję bardzo ;**

      Usuń
  6. Przede wszystkim super, że takie długie, po drugie szablon idealnie podkreśla charakter opowiadania, słownictwo jest takie inne, wszystko to sprawia, że blog jest taki klimatyczny, nie wiele osób potrafi otrzymać taki efekt, za to wielkie brawa. Potrafisz naprawdę czarować i przenosić czytelników do innego świata, a to jak nie mistrzostwo świata to po prostu magia. Szczerze zazdroszczę talentu i gratuluję weny.
    Zapraszam również do mnie na pierwszy rozdział nowego opowiadania dramione-sila-przeznaczenia.blogspot.com
    Pozdrawiam serdecznie, z niecierpliwością czekam na więcej, będę wpadać i komentować!
    Vanillia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) Przez ciebie teraz siedzę i uśmiecham się do monitora ;P
      Mega dziękuję za słówko o szablonie bo wisi dopiero drugi dzień i jest mojego autorstwa(oj był stres czy się spodoba)
      Na blog wpadnę prawdopodobnie jutro bo dzisiaj kiepsko z czasem ;))
      Dziękuję i pozdrawiam ;)

      Usuń
  7. Przepraszam za opóźnienie :*
    Dużo opisów, ale bardzo ciekawych. Widzę, że Hermiona zaczyna się zmieniać, mimo że tego nie chcę, podoba mi się to. Dużo zagadek, wszystko co piszesz trzeba przeanalizować kilka razy, żeby to zrozumieć, ale to jest właśnie w tym piękne. Nie lubię w Twoim opowiadaniu Ginny, bardzo mnie irytuje.
    Jestem ciekawa kolejnego rozdziału, więc życzę weny :).

    pozdrawiam, Zou.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) mam nadzieję że nie jest zbyt zawile ;) Jakieś nielubiane postacie też muszą być ;) Dobrze że wywołuje jakieś emocję ;)

      Usuń
  8. Z lekkim opóźnieniem, ale tak jak obiecałam, komentuję :)
    Któraś z przedmówczyń wspomniała, że musiała przypomnieć sobie o co chodzi i ze mną też tak było :D Jednak w końcu jestem mniej więcej na bieżąco.
    Coraz większe wrażenie robi na mnie Twoja wyobraźnia :) Wykreowałaś zupełnie inną historię od wszystkich. Jest tajemnica, są bohaterowie z ciekawymi osobowościami i jest akcja. Trochę się wyjaśniło, ale jeszcze więcej zagmatwało :) Wychodzi na to, że Hermiona nie może mieć nieczystej krwi... Hmm... Ciekawe. A do tego Lucjusz posłuszny Narcyzie... Świetny pomysł :)
    Trochę denerwująca jest jedynie Hermiona, a raczej sposób w jaki traktuje ludzi. Chociaż może to ze względu na to, że zaczyna sobie nie radzić sama ze sobą... Sama już nie wiem.
    Ale co mi się podoba to to, że akcja ich "romansu" nie dzieje się zbyt szybko. Nie jest dzięki temu sztuczna.
    Jak zwykle chciałam w kilku słowach, krótko, zwięźle, na temat, i jak zwykle mi nie wyszło. Chyba taki mój problem, że jak już zaczynam pisać to porządnie :P
    Jednakże życzę weny i mam nadzieję, że kolejny rozdział trochę szybciej (żebym znowu nie zgubiła wątku :D).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) postaram się żeby kolejny był szybciej ;) Zachowanie Hermiony postaram się wyjaśnić :P chociaż w moim wypadku wyjaśnienie nie wychodzi zbyt dobrze :p
      Porządne pisanie to nie problem a ogromna zaleta :) Moją wadą są zbyt krótkie rozdziały i nie umiem tego przeskoczyć ;)
      Dzięki bardzo za opinię , pozdrawiam Syntia ;)

      Usuń
  9. Och... Syntio gdzie kolejny rozdział... Cudowne... Czytałam to w takim napięciu... Hermiona jest wręcz idealna... Podoba mi się !! Ja chce jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana rozdział będzie tylko nie wiem, kiedy dokładnie :P
      OGROMNIE dziękuję Ci za wszystkie komentarze, nawet sobie nie wyobrażasz z jakim bananem na ustach je czytałam ;) Jesteś niesamowita ;)
      Dziękuję :* ;)

      Usuń
  10. Świetna historia!!!! Przeczytałam już bardzo wiele blogów potterowskich, ale nigdzie nie trafiłam na takie opowiadanie jak twoje. Niesamowity portret psychologiczny Hermiony, sama bardziej lubię czytać kiedy autor tworzy rozbudowany opis postaci. Tak trzymaj! Zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych blogów. Zaczęłam czytać też twoje drugie opowiadanie, ale trochę się zawiodłam...No, ale każdy ma inny gust...
    Pozdrawiam,
    Verka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;) twoja opinia bardzo mnie cieszy. Co do drugiego bloga jest on zupełnie inaczej tworzony trochę mocniej w klimacie dramione. Osoby, które czytają oba z reguły piszą że wolą niewierną, więc też fajnie jakieś inne zdanie ;) Zapraszam też na miniaturki ;)

      Usuń
  11. Zapraszam do mnie, mam nadzieję, że też napiszesz co sądzisz:
    panowac-nad-soba-to-najwyzsza-wladza.blogspot.com
    Verka :)

    OdpowiedzUsuń