30 marca 2014

Księżniczka II

Piąty rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart

- To niesprawiedliwe, że nie możemy brać udziału we wszystkich zajęciach. Rozumiem, że dziewczętom niektórych rzeczy nie wypada, ale co gorszącego jest w Quidditch'u! - wrzasnęła, po czym opadła na kanapę obok Hermiony. 
- Uspokój się Ginny, wiesz przecież, że swoim narzekaniem nie zmienisz ich zdania. Poza tym jako księżniczka powinnaś wykazywać odrobinę więcej wyrozumienia. - powiedziała Hermiona nie odrywając nosa od książki.
- Gadasz jak moja matka. To się robi nudne. - Westchnęła zrezygnowana.
- Dobrze, że co najmniej jazda konna nie jest zakazana.
- Zmieńmy temat Miona. Wiesz, że zbliża się nasz koniec. Ja nie wiem jak ty możesz się tym nie przejmować. Większość dziewczyn ma już wybrane suknie ślubne, a my nawet nie wiemy na kogo padnie.
- Wiesz, że mnie to nie dotyczy. Ginny ja nie należę do twojego świata. Mnie na szóstym roku będą obchodziły egzaminy, w moim wypadku zaślubiny nie są konieczne. Poza tym ty też nie masz się co martwić, wiesz przecież, że Harry ma na ciebie oko. - Powiedziała spokojnie odkładając książke na bok. W głębi ducha Hermiona trochę żałowała, że ceremonia nie będzie jej dotyczyć. Każda panna z wyższych sfer w czasie balu na szóstym roku nauki jest wystawiona na niezapowiedziane zaślubiny. Pierw przed wydarzeniem najczęściej rodzina chłopaka kontaktuje się z rodziną panienki. Teoretycznie już wtedy wszystko jest zatwierdzone. Mimo, że wybór ma zostać sekretem do czasu oficjalnego wręczenia złotych róż, to przeważnie matka panny informuję ją wcześniej czyjego prezentu może się spodziewać. Również spotkanie u państwa Potter, które miało się odbyć za tydzień miało być swego rodzaju zaprezentowaniem posagów, statusu i urody wybranek. Nikt o tym nie mówił głośno, jednak od lat majowy bal organizowany u jednej z ważniejszych rodzin był właśnie takim przedstawieniem. Hermiona wiedziała, że w tych scenach jej udział to tylko uprzejmość z strony państwa Potter i Weaslay. Gdyby tylko ktoś ją wybrał mogłaby w końcu uciec od świata mugoli raz na zawsze. Spojrzała na książkę leżąca obok i po raz kolejny wzięła ją do ręki. Zostanie uzdrowicielką, to była jej jedyna realna szansa na ucieczkę z biedy. Koszty jakie musiała przez to ponieść były nie małe. Wszystkie pieniądze jakie miała wydawała na potrzebne materiały, cały wolny czas poświęcała nauce. W jej życiu nie było już miejsca na fantazję o księciu z bajki.
- Dobra zbieraj się, mama obiecała się z nami spotkać w sklepie za dwadzieścia minut żeby wybrać suknie. - Ginny przerwała jej rozmyślania. Wciągając na siebie jedną z luźniejszych, bo bez gorsetu, sukien.
- Co? - Spytała Hermiona, a jej wyraz twarzy wskazywał, że nie ma najmniejszego pojęcia co rudowłosa wygaduje.
-Dobra już tłumacze. Mama będzie na nas czekać w sklepie, bo idziemy na bal do Potterów. Miałam Ci powiedzieć wcześniej, ale jakoś wyleciało mi z głowy.
- A, jak niby chcesz się tam w tak krótkim czasie dostać, księżniczko? - Zapytała wyraźnie podirytowana. Dodatkowo używała formy księżniczko względem Ginny tylko wtedy gdy chciała ją zezłościć.
- Przecież umiesz się teleportować. Widziałam u ciebie licencje. Przeniesiesz nas. - Odpowiedziała, a w jej oczach widać było radość z zaskoczenia Hermiony. Większość uczniów Hogwartu zdobywało takie prawo dopiero pod koniec szóstego roku nauki, a w przypadku dziewcząt to mało która przystępowała w ogóle do egzaminu. Przecież, nie mogły sobie pozwolić na jakieś uszkodzenie urody, to zbyt niebezpieczne.
- Wiesz jakie to może mieć konsekwencje? Zwariowałaś? - Hermiona podniosła głos.
- Dobra wyluzuj. Posłuchaj jesteś Hermiona Granger ja jak i moi rodzice w stu procentach ci ufamy. Jak mam się z kimś przenosić to tylko z tobą. Spokojnie wiem, że akurat ty takich błędów nie popełniasz. - Powiedziała Ginny i wpatrywała się z wyczekiwaniem na reakcję Granger. Brunetka tylko pod  nosem odburknęła, że ma 10 minut żeby się przygotować i wstała aby się przebrać. Weaslay, aż podskoczyła z radości. Dla niej każda taka sytuacja była jak przygoda. Ta dziewczyna zdecydowanie nie nadawała się do roli spokojnie pani domu. Harry powinien się jeszcze dobrze zastanowić zanim pozwoli jej roznieść swoją posiadłość.
Hermiona wybrała jedną z lepszych sukien jaki posiadała. Chciała zrobić pozytywne wrażenia na hrabinie Molly. Wybrała granatową suknie z delikatnym dekoltem, rękawek sięgał do łokcia, a po bokach miał delikatne białe kokardki. Również góra sukienki była wykańcza bielą. Hermiona przejrzała się w lustrze, podpięła jeszcze włosy do góry. Zabrała różdżkę i pieniądze jakie zostawiła na tą okazję. Nie było tego zbyt dużo, ale liczyła, że może w jakimś tańszym sklepie znajdzie coś odpowiedniego. Kiedy miała już wszystko, wyszła do pokoju wspólnego. Ginewra już czekała zniecierpliwiona. Nikogo nie było w pobliżu, więc Hermiona złapała Ginny za rękę i w jednej sekundzie znalazły się w roku ulicy pokątnej. Przez chwile rudowłosej kręciło się jeszcze w głowie. Na szczęście nic innego im się nie stało, żadnego rozszczepienia czy ran. Miona wyraźnie odetchnęła z ulgą. Po chwili dziewczęta już chodziły między półkami wraz z hrabiną. Pani Weaslay jak zawsze była bardzo uprzejma dla Hermiony. W ogóle nie wiedziała problemu w tym iż nie jest czystej krwi, ani zbyt zamożna. Doradzała obu i na zmianę zachwalała ich atuty, przy okazji przeplatając historie o tym jak to ona była młoda.
- Hermiona kochaniutka powinnaś wybrać coś z większym dekoltem. Zdecydowanie masz już co pokazywać. - Powiedziała, a twarz Granger momentalnie przybrała kolory czerwieni.
- Nie wstydź się już tak. - Szepnęła, widząc zażenowanie gryfonki i odwierciła się w stronę córki. - O ta jest świetną weźmiemy ją. - Dokończyła patrząc na Ginewrę. Miała na sobie beżową obszerną suknie mocno zdobioną. Raczej z małym dekoltem, ale za to z mocno zaakcentowaną talią. Mogłoby się wydawać, że ten gorset nie pozwala jej oddychać. Dodatki na sukni były złote przez co całość wyglądała na bardzo drogą. Hrabina zapłaciła tylko za tę suknie, mimo wielu próśb i starań Hermiona nie pozwoli na zakup sukienki dla niej. Zanim się pożegnały brunetka poprosiła o chwilę, bo chciała zajrzeć do jeszcze jednego mugolskiego sklepu. Dopiero tam znalazła to czego szukała. świadomość, że żadna panna na balu nie będzie nosić tej sukni tylko ją jeszcze bardziej cieszyła. Cenna owszem była trochę wyższa niż liczyła, ale na to jeszcze starczyło jej pieniędzy. Tym razem pozwoliła sobie na większy wydatek. Po przymierzeniu, szybko zapłaciła spakowała zakup i przeniosła do swojego pokoju. Chciała, aby nikt się nie dowiedział, w co będzie ubrana.
- I jak kupiłaś to co chciałaś? - Zapytała Ginny, jak tylko wróciła.
- Tak. - Odpowiedziała Hermiona i uśmiechnęła się wyraźnie zadowolona.
- Dalej nie mogę uwierzyć, że nie chcesz nowej sukni. Przecież ten bal ma duże znaczenie. - Powiedziała, ale już odpuściła przekonywanie Hermiony, aby mogła za nią zapłacić. Po paru latach znajomości nauczyła się kiedy przestać. Brunetka mogła czasami być bardziej uparta od niej.
- Choć przeniesiemy się do zamku. A i nie mów nikomu o mojej licencji. Nie chce kolejnych komentarzy. - Szepnęła, a potem obie poczuły nieprzyjemny ucisk w okolicy brzucha.

Maj, bal u Potterów miesiąc później.
        To był pierwszy raz kiedy Hermiona miała okazję być na tak ważnym wydarzeniu. Przyjechała wraz z Ginewrą cała drogę tłumacząc jej skąd wzięła taką suknie. Kiedy dojechały po kolei wchodziły na podwyższenie, a dopiero później dołączały do przyjęcia. Nazwisko było wyczytywane na głos. Granger chciała to ominąć, bała się, że jej imię może w ogóle nie znajdować się na liście. Jednak pani Potter skinęła do niej, że ma wejść tak jak pozostałe dziewczęta. Była oficjalnie gościem na tym balu i tak należało ją traktować, mimo że zdaniem Miony to była już zbytnia uprzejmość. Kiedy stanęła na górze schodów, tuż po Ginny parę osób się odwróciło. Hermiona miała na sobie czerwoną suknię z czarnym gorsetem. Na szyi widniał łańcuszek z wizerunkiem róży, który dostała kiedyś od babci. Zdecydowanie oczarowała wszystkich. Nawet Malfoy obrócił się w jej stronę z niedowierzaniem w oczach. Zeszła powoli, dostojnym krokiem i dołączyła do swojej przyjaciółki, na dole powitał ją oficjalnie Harry razem z ojcem. Zasiadły przy stoliku obserwując wszystko dookoła. Posiadłość była wyjątkowo duża. Cały bal odbywał się na zewnątrz na głównej scenie grała orkiestra, a wszystko było przystrojone czerwonymi różami. Wśród gości Hermiona rozpoznała prawie wszystkich. Po za nią nie było tam nikogo przypadkowego, same wielkie postacie świata czarodziejów wraz z dziećmi, która lada moment miały przejąć najważniejsze obowiązki. Po chwili obserwacji wszystkiego Hermionie zachciało się śmiać. Ten cały bal przypominał jedna wielką swatkę. Widziała namiętne spojrzenia wysyłane przed większość panien na zamianę do Harry'ego i Malfoy'a. Za chwile miał się zacząć pierwszy taniec, więc każda chciała załapać się na przywilej tańczenia z najlepszym. W rogu sali zauważyła jak do Dracona podchodzi jego ojciec. Po chwili oddalili się trochę, ale gryfonka łatwo mogła dostrzec, że się kłócą. Gdy rozbrzmiały pierwsze dźwięki i słowa zapraszające do tańca. Draco musiał wrócić przed scenę przygotowaną do tańca. Astoria ubrana w drogą zieloną suknie już na niego czekała. Jednak blondyn minął ją wyraźnie poirytowany i poszedł dalej.
- Zrobisz mi tą przyjemność i zatańczysz ? - Zapytał Draco Hermionę, a ta tylko skinęła głową. Była w zbyt wielkim szoku żeby odpowiedzieć cokolwiek innego. Kiedy tylko znaleźli się na parkiecie wśród gości było widać poruszenie. Nie wiadomo co wywołało większy szok - taniec Draco z szlamą, czy para Astorii z Ronem. Najwyraźniej ślizgonka zgodziła się z obawy, że jeżeli nie Malfoy to nikt inny ją nie poprosi. A to byłaby zbyt wielka zniewaga.
- Robisz to tylko, żeby zdenerwować ojca? - Zapytała kiedy tańczyli.
- Nie myśl sobie, że wszystko wiesz. Nie znasz mnie. - Odpowiedział chłodno.
- To ty nigdy nie chciałeś mnie poznać, nie jestem z twoich sfer. - Odpowiedziała, a w jej głosie można było dosłyszeć coś na kształt smutku. Zadziwiło to lekko Malfoy'a, ale postanowił pociągnąć tę rozmowę. Być może uda mu się dzisiaj bardziej zdenerwować Lucjusza.
- Co powiesz żebyś mi dzisiaj tu towarzyszyła ? Chyba mi nie odmówisz panienko? - Zapytał, a Hermiona doszukiwała się w jego wypowiedzi jakieś ironii. Znała już jego uwagi nazbyt dobrze i w tej nie potrafiła znaleźć nic co by miało jej dokuczyć. To było aż zbyt uprzejme. Najwyraźniej to tylko gra, ale co miała do stracenia. W szkole i tak się będzie z niej śmiał. To nic nie zmieni, a może być ciekawe.
- Z przyjemnością. - Odpowiedziała trochę zbyt słodko. I odwróciła wzrok. Taniec dobiegł końca, Draco dalej trzymał ją w tali. Dopiero po chwili odsunął się i podał jej rękę.
- Przejdziemy się ? - Zapytał i wskazał głową w stronę jeziora. Hermiona przytaknęła i poszła z nim. Przez chwile milczeli, chyba żadne nie spodziewało się przebywać dzisiejszego wieczoru w takim towarzystwie. Kiedy podeszli do jeziora Malfoy zatrzymał się i patrzył na małą figurę na tafli. Posag przedstawiał kobietę w towarzystwie ptaków.
- To Cliodna - szepnęła Hermiona cicho. Nie chciała mówić dalej, aby nie wyjść na przemądrzała. Malfoy chwile milczał, po czym odezwał się. - Ładna, wiesz u nas też jest jej posąg, ale nigdy nie zastanawiałem się kim jest. Ty zapewne wiesz? - Hermiona skinęła twierdząco
-Opowiesz? - Zapytał i to nawet uprzejmie.
- To czarodziejka, driada pochodząca z Irlandii. Była animagiem, potrafiła się zmienić w morskiego ptaka. Leczyła chorych za pomocą swojego śpiewu. Krążą legendy, że potrafiła zmienić się w morską falę.
- Dużo wiesz. - Powiedział, kiedy skończyła
- To nic, uczę się żeby zostać uzdrowicielką to dlatego. - Powiedziała i od razu ugryzła się w język. Nie chciała mu tyle zdradzać. Draco uśmiechnął się tylko, jak zauważył, że się speszyła. Musiał przyznać, że była całkiem urocza. W tej sukni prezentowała się elegancko i dojrzale, ale twarz zdradzała jej nieśmiałości. W pewnym momencie zdał sobie sprawę, że wolałby taką kobietę, niż te podobne do jego matki. Wyniosłe, nauczone manier i sztuczne.
-Przepraszam. - Powiedział cicho, a Hermiona ledwo go dosłyszała. Nie odpowiedziała, wiedziała za co przeprasza, nie była tylko pewna czy mu wybaczyć.
-Dlaczego? - Zapytała odrobinę głośniej i spojrzała mu w oczy z całą odwagą jaką w sobie miała. Była gryfonką i nie unikała takich rozmów.
- Bo mogę Granger, - odpowiedział trochę ostrzej. - dobra bo chcę, nie zasłużyłaś na to, gdybyśmy się poznali w innych okolicznościach, może za parę lat już nie będzie takich podziałów, pewnie nawet bym cię polubił. Co więcej sprawiłbym żebyś ty mnie polubiła. - Dokończył szczerze. Hermionie serce zabiło szybciej, czyżby jej księciem z bajki miałby się okazać ten ślizgoński blondyn.
- Wybaczam Malfoy. - Powiedziała ujęta jego nagłym wybuchem szczerości.
- Draco. - Powiedział i wyciągnął rękę.
- Hermiona - Odpowiedziała po chwili wahania. Młodzieniec ucałował ją w dłoń. Katem oka dostrzegł, wyraz twarzy jego ojca. Hermiona to podchwyciła i od razu zorientowała się o co chodzi.
- Miała rację, to z powodu twojego ojca jesteś uprzejmy dla szlamy. Dziękuję Draco za towarzystwo, ale chciałabym dołączyć już do moich bliskich. - Powiedział obracając się w stronę reszty gości. - Nie martw zanim dojdziemy nie zepsuje ci twojej gry. - Szepnęła i pozwoliła mu się odprowadzić. W tym momencie chłopak poczuł się paskudnie. Pierwszy raz w życiu uderzyły w niego z taką siła wyrzuty sumienia. Wystarczyła chwila żeby ona ujęła go za serce i chwila aby on wszystko zniszczył. Powtarzał w myślach, że to i tak nie miało by szans nigdy powstać, a na pewno już nie w tym stuleciu. Jednak żaden argument nie zmniejszał jego poczucia winy. Był zły na siebie, ojca, Astorię i wszystkich dookoła. Nie miał czasu się długo zastanawiać bo przyszła kolej na zawody konne. Dostrzegł Hermionę z daleka, rozmawiała z Weaslay.
- Bo ja i Harry och Herm, nawet nie masz pojęcia , ja nic nie wiedziałam. - Powtarzała Ginny raz za razem nie dopuszczając brunetki do słowa. Granger cieszyła się z szczęścia przyjaciółki, choć było jej trochę smutno, że nawet nie zapytała jak to się stało, że tańczyła z Draconem. Tego dni ostatecznie przestała wierzyć w swoje szczęście. Romantyczne historie przytrafiają się jedynie księżniczką, a nie ludziom jej pokroju.

***
Witam ;) czekam na wasze komentarze i oczywiście pytanie czy napisać jeszcze jedną część tego czy waszym zdaniem na tym zakończyć. Pomysł jest tak właściwie na dwa zakończenie, więc zobaczymy :P
Pozdrawiam Syntia B
Ps kliknięcia w reklamy mile widziane, aczkolwiek nie konieczne ;)

15 komentarzy:

  1. Świetne. Ja bym chciała jeszcze jedną część :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna miniaturka, ale wiesz tez bym chciała jeszcze jedną część. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm... mało cukru.:D
    Czekam na więcej.:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze jedna część :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! Też bym chciała jeszcze jedną część :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kończyć na tym?! Zwariowałaś?! To jest cudowne! Ja chcę więcej i więcej, i więcej!
    Trochę za dużo wykrzykników, ale co mi tam :)
    Uważam, że ten pomysł jest bardzo oryginalny, więc mogłabym go czytać jak najdłużej. Zresztą wiesz o moim uwielbieniu wobec twojej twórczości :-) Normalnie rozpływam się w oceanie zachwytu XD Co tu dużo mówić, ta miniaturka jest najzwyczajniej w świecie niesamowita. I koniec. Kropka :)
    Krótki komentarz i taki dziwny, ale mam nadzieję, że się spodoba - Całuję Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, zawsze jak czytam twoje komentarze to uśmiecham się jak głupia do monitora ;) Dzięki za motywację do pisania :)

      Usuń
  7. Dziękuje wam ;) Jak głosy są za to następna cześć będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisz kolejną, jestem ciekawa :) .
    Sporo takich małych błędów, ale da się przymknąć oko :) . Historia się rozwija, no jestem ciekawa, chociaż tak wszystko się szybko dzieje :D. nie mam, co narzekać w końcu to miniaturka! :)

    pozdrawiam, Zou. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :P z błędami wiem :P muszę poprawić parę rzeczy zawsze się zorientuję dopiero po opublikowaniu ;)
      Ps. widziałam u ciebie epilog jak tylko znajdę czas to postaram się wpaść i nadrobić zaległości

      Usuń
  9. Więcej, więcej !

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo mis ie podobal ten rozdzial taki elegancki i wyrafinowany :)
    Te maniery Dracona zniewalające ;)
    Szkoda tylko że Hermiona tak szybko dała się zranic ;)
    mam nadzieje ze wszytsko zostanie wyjaśnione ;)
    czekam na next :*
    Pozdrawiam, Nicola
    http://truskawkowykrem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawde świetne!:) Bardzo podoba mi się Twój styl pisania nie można oderwać wzroku :)
    Pozdrawiam serdecznie
    i zapraszam do mnie.http://uczucie-zakazane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Tą częścią podbiłaś moje serce ;) tylko jedna rzecz mnie poirytowała. W Hogwarcie nie można się teleportować. Dobra, idę czytać dalej ;)
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ty to robisz? Nie da się... nie można... Człowiek nie jest w stanie pisać tak dobrych tekstów. Zwyczajnie się nie da. To sprzeciwia się wszystkim zasadom rządzącym Wszechświatem. Sprzeciwia się mojemu światopoglądowi, że nic nie jest idealne. Ta miniaturka podważa moje poglądy. Ja się nie zgadzam. Coś tak dobrego, nie ma prawa istnieć. Bo to jest zbyt doskonale napisane. Tak doskonała miniaturka nie istnieje.

    Całuski
    Vanila Malfoy

    P.S.
    Brawa dla mnie! Stwierdzam, że nie istnieje coś, co właśnie przeczytałam. -,- To chyba raczej mój mózg nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń